Jesteś początkiem wszystkiego.

podstawy, działanie, doświadczenia, sukcesy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez mrO » 18 lip 2019, o 17:28

Z góry przepraszam że odwołuje się tylko do cytowanych postów, z racji braku czasu postaram się nawiązać do tych moim zdaniem ważniejszych.

vint napisał(a):Tekst faktycznie ciekawy, tak jak i komentarze do niego. Nasuwa mi się tylko jeden wniosek jeśli chodzi o ogólne "stosowanie pp w praktyce" czy też kreację własnego życia. Chodzi o swego rodzaju talent. Dla przykładu: jak ktoś nie ma talentu do śpiewania/rysowania, to choćby nie wiem ile się szkolił, to (pięknie) śpiewać/rysować nie będzie. Za to inna osoba rodzi się z talentem i nawet bez szkolenia potrafi zaśpiewać/narysowac coś tak, że klękajcie narody!
Analogicznie do tego uważam, że aby odnieść sukces w kreowaniu własnego życia znając zasady pp też trzeba mieć "talent". Ten "talent" to taka kombinacja cech charakteru, silnej psychiki, odporności, swego rodzaju "tumiwisizmu", a często i również sprzyjających sytuacji życiowych. Mam wrażenie, że wszystkie osoby, które na tym forum opisały swoje historie przemian życiowych mają ten "talent". A reszta, która bez efektu próbowała dokonać takich zmian, niestety należy do tej grupy bez "talentu". Co nie oznacza, że pp "nie istnieje"! Ani że nie mogą osiągnąć jakiegoś tam przyzwoitego poziomu w jego stosowaniu. Ale mam niestety wrażenie, że ich wrodzone skłonności (np. niska odporność na stres, emocjonalność, nadwrażliwość, itp.) jako elementy stanowiące ich osobowść będą stały na przeszkodzie do pełnego rozkwitu w dziedzinie pp. Choć mam nadzieję, że się mylę!


Nie zgodzę się co do talentu. Szczerze to zawsze mnie to boli kiedy słyszę "talent", "ktoś jest utalentowany". Zawsze należałem do tej grupy "beztalencia" zawsze byłem średniakiem. Byłem tak średni i słaby że kiedyś ktoś mi powiedział że do niczego nie dojdę bo jestem p^*)@. Teraz patrząc na tę osobę mówię jej prosto w oczy "Patrz kim się stałem. Patrz do czego doszedłem"
Tak jak we wszystkim w życiu tak i w Prawie moim zdaniem wszystko skupia się do jednej rzeczy, chęci zmian.
Tylko przez to można się odrodzić na nowo. Ja doszedłem do tego w dość ponurych okolicznościach życia, ale dalej chciałem czegoś więcej od życia. To nie był "talent". Chęć życia lepszym życiem nie jest "talentem", to powinno kierować każdym z nas. Każdy z nas powinien chcieć żyć najlepszym życiem. Więc skoro są rzeczy i możliwości które dają nam możliwość, aby tak żyć to dlaczego ma nas ograniczać "talent" ?
Czy to w końcu "talent" czy po prostu zwykłe lenistwo ?


vint napisał(a):Przypuszczam, że nieporozumienie wynika z użytego przez mnie słowa i analogii. Tak jak nadmieniłam, pod pojęciem "talentu" rozumiem pewne cechy charakteru, predyspozycje, siłę psychiki, odporność, tumiwisizm i jeszcze kilka innych rzeczy które nie do końca umiem nazwać. Ujmę to tak: to coś, co nas stanowi i czyni tym kim jesteśmy.
Born1975 - w pewnym sensie potwierdzasz to o czym napisałam - oprócz "talentu" potrzebna jest praca nad sobą. Ale czy naprawdę jestesmy w stanie zmienić to, co według mnie stanowi ten "talent"? Tzn. czy jestesmy w stanie zmienić siłę psychiki, odporność, charakter? W jakimś tam stopniu tak, ale wydaje mi się, że nigdy do końca. Nie wiem czy z introwertyka siedzącego w domu da się zrobić zrelaksowanego ekstrawertyka brylującego na imprezach. Do jakiegos stopnia może i tak, ale czy na 100 procent?
Dlatego tu według mnie tkwi przyczyna porażki wielu ludzi, którzy uczciwie podchodzą do zagadnienia, tzn. nie szukają jednej techniki na przyciągnięcie byłego/byłej, tylko podchodzą całościowo do problemu, tak jak było tu wielokrotnie zalecane. Do jakiegoś stopnia są w stanie odnieść sukces, ale nigdy na te 100%. Tymczasem są inni, którzy tak jak pisze Scarlett, mieli ciężkie doświadczenia, a tu nagle zwrot o 180 stopni i pełna przemiana. Według mnie to są właśnie osoby, którzy mają te wewnętrzne predyspozycje, które im to znacznie ułatwiły. Np. myśleli, że wszystko jest do bani i prześladuje ich pech. Nagle dowiadują się, że mogą wszystko. I teraz, dzięki sile psychiki, zdolności do włączania tumiwisizmu, silny charakter (no i oczywiście przede wszystkim determinacji i konsekwencji w działaniu) udaje im się odmienić swoje życie.
W jakimś innym wątku pisałam o pewnym człowieku, który w wypadku stracił dwie nogi. W kilka dni po przebudzeniu się po operacji on już planował kolejne wspinaczki wysokogórskie, skoki na spadochronach i inne sporty ekstremalne. To jest właśnie jeden z ważnych elementów tego "talentu, o którym piszę. Ten człowiek to po prostu ma i nic go nie powstrzyma.


Wszystko zależy od tego jak siebie sami widzimy. Ciężko jest próbować coś zmienić w sobie nie pracując nad tym. Wszystko zależne jest od jednej decyzji "zrobię to". Wszystko co chcesz jest dosłownie w zasięgu twojej ręki. Skąd to wiem ? Bo sam się o tym przekonałem. Można dokonać cudów, ale wszystko ogranicza się do jednej rzeczy, do chęci zmian.
Jeśli ktoś będzie chciał się zmienić troszeczkę to w ogóle się nie zmieni. Jednak jeśli ktoś będzie podstawiony pod ścianą, przekreślony przez wszystkich, będzie zdatny tylko na siebie w tej najgorszej chwili życia i POSTANOWI COŚ Z TYM ZROBIĆ to tak się stanie. Jego życie zmieni się o 180 stopni.
Nie ma nic trwałego w nas samych, wszystko możemy zmienić, dosłownie wszystko. Wszystko zależy od nas samych.


vint napisał(a):Ale ja się absolutnie zgadzam z tym, że każdy może tego dokonać. Ale jednoczesnie nie każdy da radę (użyję brzydkiego skrótu!) wykorzystać pp do swoich celów w 100 procentach. Mówię o przypadkach, które praktykują i próbują od bardzo długiego czasu i widzą, że osiągnęły pewien poziom i dalej nie da rady. To nie jest myślenie w kategoriach ofiary, tylko stwierdzenie faktu. Takie swoiste pogodzenie się z tym, że dalej już się nie da. Np. są tu osoby (choć nie pamiętam dokładnie kto i czy na pewno na tym forum), które stwierdziły, że przyciagnęły niesamowite rzeczy, ale nie potrafią wyłączyć zamartwiania się. I przez to, te niesamowite rzeczy tracą. Oczywiście znając zasady dziełania pp przyciagają nowe rzeczy, ale nie potrafią wyłączyć zamartwiania się, i historia się powtarza. Czy brak możliwości wyłączenia zamartwiania się robi z nich ofiarę? Nie. Ale jednocześnie zdają sobie sprawę z tego, że jest to ich (niechciana) cecha, część ich osobowości i tak już jest.
Przeczytałam ostatnio książkę o psychopatach - oni mają pod tym względem dobrze bo niczym się nie przejmują i są pozbawieni emocji/empatii. Czy da się to u nich zmienić. Niestety właśnie nie...


Każdy da radę. Dlatego tak często o tym piszemy i tyle czasu temu poświęcamy. Każdy może, nie ma czegoś takiego jak ktoś może a ktoś nie. Wszystko zależy od nas i naszego nastawienia. Dlatego każda nowa osoba spotyka się prawię z taką samą odpowiedzią.
Faktem jest to że wszystko jest w rękach każdego z nas. Każdy z nas odpowiada za swój los, czym wcześniej to zrozumiemy tym lepiej dla nas.
Skoro nie są w stanie czegoś „wyłączyć” to powinni spędzić więcej czasu nad samym sobą. Wiem jak to brzmi, ale takie rzeczy potrzebują trochę czasu. Nie można podać się za pierwszym razem czy nawet i setnym. Trzeba próbować, próbować i jeszcze raz próbować to poznać, aż się zrozumie.

vint napisał(a):Tak jak nadmieniłam w pierwszym poście - mogę się mylić, ale z tego co obserwuję (również u siebie, ale też u znajomych usiłujących "praktykować pp") są pewne granice u pewnych ludzi. Znam osobę, która nie umie czuć się szczęśliwą bez powodu. Co i rusz próbuje, ale nie ma w sobie naturalnego poczucia szczęścia. Nigdy nie miała. Rzeczywistość dokoła ją przygniata i nie umie tego wyłączyć bo nie da się wyłączyć świata, polityki, itd. Nie uważam tej osoby za ofiarę, ona tez z resztą siebie za ofiarę nie uważa. Owszem zazdrości nieco osobom, które są luzackie, radosne, mają świetne kontakty z innymi, lekkość bytu, itd. Ale wie, że nawet jak usiłuje udawać, to jej "prawdziwe ja" prędzej czy później zwycięży. Co nie znaczy, że to straszny smutas! Jest niesamowicie inteligentna, ma świetne (choć sarkastyczne) poczycie humoru i można z nią świetnie spędzać czas. Wśród znajomych jest radosna i promienna. Jednak przez to, że nie ma tej wewnętrznej radości życia, tego odczuwania szczęścia bez powodu, brakuje jej jednego z ważnych elementów, który stanowi o sukcesie w praktykowaniu pp (mówię o elementach wymienianych w wątkach o których wspomniałam w pierwszej części tego postu).
Jeśli jest jakas metoda zamiany melancholika w radosnego sangwinika (chyba tak) to chętnie poczytam!
Wspominając o psychopatach - dokładnie to chciałam przekazać: gdyby chcieli zacząć stosowac pp w praktyce mieliby znacznie łatwiej pod względem emocji (czyli jednego z elementów efektywnego "praktykowania pp"). A czemu? Bo ich kompletnie nie odczuwają. Są nastawieni na zaspokojenie swoich potrzeb (jakkolwiek chorych) i konsekwentnie działaja w kierunku ich spełnienia. Zarówno praktycznie (o czym często wspomina Born1975 - działanie!) jak i nie blokując siebie oporami, wątpliwościami i emocjami. Dzięki temu zostają np. bezwzględnymi politykami czy bankierami z olbrzymia władzą - czymś, czym byli już w swoich umysłach bo według nich to im się słusznie należało.


Skoro znowu o psychopatach, to powtórzę jak psychopata, każdy z nas jest w aktualnym momencie życia zgotowanym przez samego siebie.
Nie ma czegoś takiego że ktoś czegoś nie umie. Każdy umie wszystko, wystarczy poświęcić temu czas.
Nie da się zmienić drugiej osoby jeśli ona sama nie będzie tego chciała. Nasze życie zależy od nas samych. Zawsze w sytuacjach problematycznych na pierwszym miejscu powinniśmy patrzeć w nas samych.
Change your Personality to change your Reality. :brawo
mrO a nie mr0. O=One

Za ten post autor mrO otrzymał podziękowania - 3
Scarlett, Slonce, Świetlista
Avatar użytkownika
mrO
 
Posty: 614
Dołączył(a): 2 maja 2017, o 13:42
Podziękował : 132 razy
Otrzymał podziękowań: 419 razy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez jaskier » 19 lip 2019, o 13:24

vint napisał(a):Hmm, ale jak pozwolę temu zadziałać, to taki "koktajl" raczej nie przyniesie nic dobrego, czyż nie? Z drugiej strony im większa walka, tym większe opory... Ach te "dylematy"!
Czy moje życie jest złe? Obawiam się, że tak. ;)


No to może nie walcz bronią, tylko sposobem, przez odwrócenie myśli. Jak Cię dopada "olaboga" to znajdź sobie "kaczuszkę" magicminda chyba. O co mi chodzi? Kiedy prześladują mnie głupie myśli, przywołuję "kaczuszkę" (oczywiście u mnie to nie jest kaczka, ale jak Scarlett, nie wyjawiam, nad czym pracuję! ;D ). Czy działa? Jak na razie na horyzoncie 0 kaczek... a głowie wszystko jedno, czy mieli "kaczki" czy "olabogi"... więc oceń sama! :)

no ja mam tak wrażliwy błędnik, że w głowie mi się kręci jak stoję na nierównej powierzchnii. Także ten... ;)

No nie można mieć wszystkiego, jak już nie możesz chodzić po linie, to na pewno możesz wszystko inne! :bigsmile
:givelove

PS Mam nadzieję, że pójdzie, bo z telefonu od wczoraj mam błąd bazy msql czy coś w ten deseń.. :(
Jak może być jeszcze lepiej? :kwiatek
Avatar użytkownika
jaskier
 
Posty: 82
Dołączył(a): 9 wrz 2018, o 21:52
Podziękował : 32 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez vint » 19 lip 2019, o 19:18

mrO napisał(a):
Każdy da radę. (...) Wiem jak to brzmi, ale takie rzeczy potrzebują trochę czasu. Nie można podać się za pierwszym razem czy nawet i setnym. Trzeba próbować, próbować i jeszcze raz próbować to poznać, aż się zrozumie.

:) No właśnie, ja cały czas o tym. Też twierdzę, ze każdy da radę, tylko co odróżnia tego, któremu wyjdzie za pierwszym, drugim, najpóźniej trzecim razem, a tego, któremu nawet za setnym nie wychodzi? Dlaczego jednemu udaje się tak szybko zmienić mysli, emocje, nastawienie, nawyki i co tam jeszcze, dzięki czemu upragniona zmiana następuje szybko, a drugiemu wszystko idzie jak po grudzie i efekty zmiany myśli, emocji, nastawienia, nawyków itd. są słabe?

mrO napisał(a):
Nie ma czegoś takiego że ktoś czegoś nie umie. Każdy umie wszystko, wystarczy poświęcić temu czas.


Oczywiście, tylko jeden będzie mistrzem, a drugi zaledwie rzemieślnikiem. Nie mając ani głosu, ani słuchu nie da rady zostać śpiewakiem operowym. Jasna rzecz, nie każdy musi być spiewakiem operowym. No i zawsze można brać lekcje śpiewu i ćwiczyć, ćwiczyć i ćwiczyć, aż osiągnie się jakiś tam poziom dla własnej satysfakcji. Ale jeśli chce się być tymże operowym śpiewakiem, to bez talentu ani rusz.
vint
 
Posty: 63
Dołączył(a): 2 paź 2017, o 08:53
Podziękował : 4 razy
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez Born1975 » 19 lip 2019, o 19:40

Vint wydaje mi się, że po prostu szukasz dziury w całym. Odpowiedz sama sobie jakie ma znaczenie, że komuś się uda za pierwszym, drugim, czy trzecim razem a innej osobie za setnym czy tysięcznym. Nie jesteśmy tacy sami. Nie wiesz co kto ma w głowie. Nie wiesz jakie ma doświadczenia. To, że komuś coś się udało bardzo szybko nie znaczy, że w czymś innym również tak szybko to osiągnie. W innej sprawie, ta osoba co osiągnęła cel za setnym razem może go odnieść niemal od razu, a ta druga będzie się męczyć. Nie ma na to reguły. Podam Ci przykład. Jeśli poszedłbym pracować na zgrzewarkach punktowych, to niezaleznie od stopnia złożoności procesu opanowałbym ten proces w ciągu godziny. Gdyby ktoś inny podjął się takiej pracy, to mogłoby mu to zająć kilka dni. A wiesz dlaczego? Bo mam kilkanaście lat takiej pracy za sobą, a ktoś inny może dopiero zaczynać. Ale nawet gdyby to nie było zgrzewanie punktowe tylko jakakolwiek inna praca manualna, to i tak opanuje to dużo szybciej, niż osoba która nigdy tego typu pracy nie wykonywała.

Więc te osoby, które osiągają szybko efekt, po prostu mogą mieć doświadczenie w czymś podobnym. Gdyby mnie kazano namalować jakiś obraz, to żeby to nie była czysta abstrakcja, to zajęłoby mi może i kilka miesięcy zanim efekt byłby zadowalający. Ale z drugiej strony nie ma sensu robić czegoś czego się nie czuje. A to wynika z tego, że jesteśmy różni. Więc ja nigdy nie będe malował obrazów, bo to nie moja bajka. Nie chce tego robić i nie będę. Jest tyle innych rzeczy, które mnie jarają, że mam w czym wybierać. I tak ma każdy, więc zmuszanie się do czegokolwiek jest bez sensu. Rób to w czym czujesz sie dobrze.

Kwestia talentu. No owszem istnieje coś takiego. Ale tak jak pisałem wczesniej sukces to 5% talentu i 95% ciężkiej pracy. Więc rób to do czego masz talent, ale wiedz przy tym, że bez pracy i tak się nie obejdzie. Czasem bywa tak, że rodzice zmuszają swoje dzieci by studiowały jakiś konkretny kierunek. Wynika to z tego, że oni sami nie osiągneli w tym zawodzie sukcesu, ale myślą, że ich dziecko może. Teoretycznie chcą dobrze. Ale jak zmusisz swoje dziecko by zostało lekarzem, a ono tego nie chce, to owszem ono nim zostanie, ale bedzie w tym zawodzie przeciętniakiem. A jesli to dziecko chciało zostać inżynierem, to bardzo prawdopodobne, że byłoby w tym świetne.
Siempre juego con mis reglas.
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2278
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 858 razy
Otrzymał podziękowań: 611 razy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez Scarlett » 19 lip 2019, o 19:43

vint, nie chcesz zrozumieć tego, że jeżeli komuś nie wychodzi to jest zwyczajnie zawalony przez opory. Nie wystarczy chcieć. Od 4 lat udzielam się na forum, czytam co piszą tutaj ludzie, odpisuję na setki priwów, a z kilkunastoma użytkownikami się spotkałam. Jak na dłoni widać, że ludziom się coś nie udaje przez opory. Jedni mają ich kilkanaście, drudzy kilka a trzeci tylko jeden. Ale dopóki stoi im na drodze to cudowne myślenie im nie pomoże. Jeśli na siłę chcesz zmieniać emocje to jest to opór. Jeśli wyczekujesz zmian to jest to opór. Jeśli liczysz czas to jest to opór. I możesz mi mówić co chcesz, ale widać to jak cholera jak ludzie się z tym siłują, jak bardzo potrzebują. Pisałam w jednym z wątków, że PP jest cudowne i może cudownie zmienić życie, ale jeśli osoba z jakąś depresją dowie się, że jest coś takiego jak PP i zacznie na siłę to stosować to mu się nie uda. Dlatego świadomość istnienia PP bardzo blokuje takich ludzi. Lepiej więc w takich nastrojach w ogóle nie wiedzieć o jego istnieniu bo taka osoba się tak zapętli, że właśnie po milionowych próbach może mu się nawet nie udać.

A na te porównania do pasji już mi ręce opadają. Musisz zrozumieć, że pasja to zupełnie co innego niż prawo fizyki które Cię obowiązuje. Już jaskier wcześniej o tym napisała. Możesz mięc chory błędnik i nie utrzymać się na nogach, ale kiedy Zieia jest akurat "do góry nogami" to nie zaczniesz spadać w otchłań kosmosu bo trzyma Cię grawitacja. PP też jest takim nabytym prawem, które masz. I ono sobie działa czy jesteś świadoma czy nie. Możesz mieć nad tym kontrolę i tak je ustawić żeby działało najlepiej dla Ciebie (najlepiej, ale nie że będzie dawało Ci same cuda, bo to nie magia!), ale jak ktoś na siłę się stara, ma opory, parcie i potrzeby to się to nie uda. Możesz pisać co chcesz, ale jasno w swoich postach wymieniłaś wcześniej opory, które masz, a jednym z nich które biją po oczach bez ujawniania z Twojej strony to przekonania.
Kolejna rzecz, która gubi ludzi to całe posekretowe żniwo, przez które ludzie zakładają, że jak się stosuje PP to się żyje jak w raju do końca życia i nic przykrego Cię w życiu nie spotka. Guzik prawda. Tak jak istnieje grawitacja, a ty możesz się przewrócić i stłuc kolano, tak możesz stosować PP i dostać czasem od życia po dupie. Jak więcej ludzi zrozumiałoby czym naprawdę jest PP to zupełnie inaczej by im się żyło.

PS Przepona to mięsień - wystarczy go wyćwiczyć by śpiewać ;)
PS 2 Mamy na forum użytkowniczkę, która chciała śpiewać, marzyła o tym, więc wyćwiczyła głos i teraz śpiewa profesjonalnie ;)
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 3218
Dołączył(a): 10 gru 2015, o 23:11
Podziękował : 493 razy
Otrzymał podziękowań: 1943 razy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez niweleta » 19 lip 2019, o 19:45

Ja to mam wrażenie vint jakbyś chciała potwierdzenia tego, że tak jest i tyle. Pisałaś coś ze nie wychodzi i może przez to szukasz potwierdzenia, że nie wychodzi bo nie masz do tego talentu. To taka moja luźna myśl, sama najlepiej wiesz co jest w Tobie :-)
Ja ze swojej strony chce powiedzieć to, że kiedyś byłam strasznym rozkminiaczem życiowym. Aż niektórzy przyjaciele mieli mnie dość czasem. Ja miałam siebie dość. Byłam ciągle nieszczęśliwa. W swoim tempie doszłam do życia jakim chce żyć. I zmieniłam się. Jestem zupełnie innym człowiekiem. Prawdą jest ze każdy może. A to w jakim czasie to zrobi jest indywidualne. I nie wiem po co analizować to z tej strony czy ktoś ma łatwiej czy nie. Czy ktoś ma talent do tego czy nie. Mnie akurat pp nauczyło tego, że to ja się liczę najbardziej. Lubię czytać o sukcesach innych, ale nie za bardzo chce mi się wchodzić w analizę czy komuś było łatwiej czy nie, czy to talent. Daj sobie czas aby to poszło w Twoim tempie. Bo to o tym jest ten post. Ze to Ty jesteś najważniejsza i Ty jesteś bogiem swojego życia. A myślisz ze bog swojego życia zastanawia się nad tym czy coś jest jego talentem? Czy ktoś ma łatwiej czy nie? To jest też ta różnica między stanem "jestem Bogiem" a "jestem ofiarą". Bo skoro mi nie idzie i to kwestia predyspozycji a nie chęci to zaczynam nie jako bog tylko ta ofiara, która próbuje stać się bogiem.
Avatar użytkownika
niweleta
 
Posty: 113
Dołączył(a): 10 lip 2018, o 09:38
Podziękował : 26 razy
Otrzymał podziękowań: 57 razy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez Scarlett » 19 lip 2019, o 19:53

Zgadzam się niweleta, moim zdaniem vint na siłę szuka usprawiedliwienia (może dlatego ten wątek tak ruszył) albo potwierdzenia, że nie każdy może.
vint tego nie zrozumie na tym etapie życia na którym jest, nie zrozumie naszego przekazu bo jesteśmy na zupełnie innych poziomach. Rozmijanie jest zbyt duże. Do tego trzeba będzie dotrzeć. Ale jeśli szuka się na siłę potwierdzenia i ma się na ten temat jakieś przekonanie to... jest to przekonanie. A przyciągamy esencją przekonań. W związku z tym dla naszej vint spełnia się kropka w kropkę jej przekonanie. Dlatego vint - ja ci gratuluję, bo dobrze Ci wychodzi świadome PP :) Przyciągasz to co z siebie dajesz, a w tym przypadku przekonania, których ewidentnie nie chcesz zmienić, nie dopuszczasz innych do siebie.

Kilka postów wcześniej vint napisala, że ja mogłam zmienić swoje życie bo jestem silna. Przemilczałam to, ale od razu do mrO powiedziałam: "Widzisz, ludzie z forum myślą, że jestem taka silna. Nie wiedzą jak bardzo jestem wrażliwa i jak bardzo łatwo mnie złamać i skrzywdzić. Myslą o mnie to czym im się prezentuję, nie wiedzą co jest we mnie".
Także tego... ;)

Też byłam rozkminiaczem! :D Ciężko było mi to zwalczyć, bo jestem racjonalistką i realistką :D ale jak widać można.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 3218
Dołączył(a): 10 gru 2015, o 23:11
Podziękował : 493 razy
Otrzymał podziękowań: 1943 razy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez mrO » 19 lip 2019, o 19:57

vint napisał(a):Oczywiście, tylko jeden będzie mistrzem, a drugi zaledwie rzemieślnikiem. Nie mając ani głosu, ani słuchu nie da rady zostać śpiewakiem operowym. Jasna rzecz, nie każdy musi być spiewakiem operowym. No i zawsze można brać lekcje śpiewu i ćwiczyć, ćwiczyć i ćwiczyć, aż osiągnie się jakiś tam poziom dla własnej satysfakcji. Ale jeśli chce się być tymże operowym śpiewakiem, to bez talentu ani rusz.


Każdy rzemieślnik jest mistrzem. Każdy rzemieślnik ma swoje mistrzowskie techniki. Także ten teges.
Talent nie istnieje. Talent nie istnieje. Talent jest wymówką słabych ludzi :)
Change your Personality to change your Reality. :brawo
mrO a nie mr0. O=One
Avatar użytkownika
mrO
 
Posty: 614
Dołączył(a): 2 maja 2017, o 13:42
Podziękował : 132 razy
Otrzymał podziękowań: 419 razy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez Born1975 » 19 lip 2019, o 20:02

Jeszcze mi coś przyszło do głowy. Jak wiemy energia podąża za uwagą. Co do tego chyba wszyscy jesteśmy zgodni. Więc uwaga vint skupia sie na pewnych aspektach. I to nie jest ani dobre ani złe. Tyle, że być może w tej konkretnej sprawie powinna się skupić na postrzeganiu poprzez inny aspekt.

Ja sam po sobie widzę (być może czytając moje posty, wy też to widzicie), że skupiam się dość mocno na poziomie fizycznym. To wynika z tego, że ostatni miesiąc mojego życia to praca głównie na poziomie fizycznym. To nie jest tak, że odpuściłem duchowość całkowicie, ale po prostu poświęcam jej mniej czasu. Vint być może powinna spojrzeć na problem z czysto fizycznego punktu widzenia, bo ja widzę rozkminy na poziomie mentalnym. Patrzenie na problem tylko poprzez jeden poziom nie sprawdzi się jeśli ów problem dotyczy również innych poziomów.
Siempre juego con mis reglas.
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2278
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 858 razy
Otrzymał podziękowań: 611 razy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez vint » 19 lip 2019, o 21:35

Born1975 napisał(a):Vint wydaje mi się, że po prostu szukasz dziury w całym. Odpowiedz sama sobie jakie ma znaczenie, że komuś się uda za pierwszym, drugim, czy trzecim razem a innej osobie za setnym czy tysięcznym. Nie jesteśmy tacy sami. Nie wiesz co kto ma w głowie. Nie wiesz jakie ma doświadczenia.


Czy szukam dziury w całym? Może na zewnątrz to tak wygląda. Ja lubię znać odpowiedzi. Potrzebuję odpowiedzi aby móc uznać coś za wiarygodne. Tak (niestety) funkcjonuję. Dlatego mi jest trudniej niż osobom "nierozkminiającym". To nie wymówka, a stwierdzenie.

Born1975 napisał(a):To, że komuś coś się udało bardzo szybko nie znaczy, że w czymś innym również tak szybko to osiągnie.


Mi chodzi w tym wątku tylko i wyłącznie o to, że komuś przyciągnięcie czegoś/przemiana życiowa wychodzi szybciej, a innym wolniej albo wcale. A to, że ten kto co coś szybciej przyciagnął jest jednoczesnie kiepskim śpiewakiem operowym, to już mnie nie interesuje. ;)

Scarlett napisał(a):vint, nie chcesz zrozumieć tego, że jeżeli komuś nie wychodzi to jest zwyczajnie zawalony przez opory. Nie wystarczy chcieć. Od 4 lat udzielam się na forum, czytam co piszą tutaj ludzie, odpisuję na setki priwów, a z kilkunastoma użytkownikami się spotkałam. Jak na dłoni widać, że ludziom się coś nie udaje przez opory. Jedni mają ich kilkanaście, drudzy kilka a trzeci tylko jeden. Ale dopóki stoi im na drodze to cudowne myślenie im nie pomoże. Jeśli na siłę chcesz zmieniać emocje to jest to opór. Jeśli wyczekujesz zmian to jest to opór. Jeśli liczysz czas to jest to opór. I możesz mi mówić co chcesz, ale widać to jak cholera jak ludzie się z tym siłują, jak bardzo potrzebują. Pisałam w jednym z wątków, że PP jest cudowne i może cudownie zmienić życie, ale jeśli osoba z jakąś depresją dowie się, że jest coś takiego jak PP i zacznie na siłę to stosować to mu się nie uda. Dlatego świadomość istnienia PP bardzo blokuje takich ludzi. Lepiej więc w takich nastrojach w ogóle nie wiedzieć o jego istnieniu bo taka osoba się tak zapętli, że właśnie po milionowych próbach może mu się nawet nie udać.


I to by odpowiadało na moje pytanie! :)

Scarlett napisał(a):A na te porównania do pasji już mi ręce opadają.


Hmm? Nie porównywałam nic do pasji. Chyba zostalam źle zrozumiana.

Scarlett napisał(a):Kolejna rzecz, która gubi ludzi to całe posekretowe żniwo, przez które ludzie zakładają, że jak się stosuje PP to się żyje jak w raju do końca życia i nic przykrego Cię w życiu nie spotka. Guzik prawda. Tak jak istnieje grawitacja, a ty możesz się przewrócić i stłuc kolano, tak możesz stosować PP i dostać czasem od życia po dupie. Jak więcej ludzi zrozumiałoby czym naprawdę jest PP to zupełnie inaczej by im się żyło.


Oczywiście że tak nie jest i nigdy tak nie twierdziłam. Doceniam moje dwie ręce, dwie nogi, powietrze, neta i (jeszcze) dach nad głową. Ale potrzebuję jeszcze kilku innych rzeczy (tak, wiem, "potrzebuję" = opór), aby moje życie było bezpieczne. Wiem, że nic nie jest dane na zawsze, że życie to zmiana, ale chcę (wreszcie) (współ)tworzyć pozytywną zmianę.

Scarlett napisał(a):PS Przepona to mięsień - wystarczy go wyćwiczyć by śpiewać ;)
PS 2 Mamy na forum użytkowniczkę, która chciała śpiewać, marzyła o tym, więc wyćwiczyła głos i teraz śpiewa profesjonalnie ;)


I super :) Mi tam śpiewanie jest obojętne. Dałam to tylko jako przykład. Osobiście wolałabym być wybitnym programistą komputerowym ;)

niweleta napisał(a):Ja to mam wrażenie vint jakbyś chciała potwierdzenia tego, że tak jest i tyle. Pisałaś coś ze nie wychodzi i może przez to szukasz potwierdzenia, że nie wychodzi bo nie masz do tego talentu. To taka moja luźna myśl, sama najlepiej wiesz co jest w Tobie :-)


Na szczęście nie. Ale, jak napisałam wcześniej, bardzo ważne jest dla mnie rozwianie wszystkich moich wątpliwości.

Scarlett napisał(a):Zgadzam się niweleta, moim zdaniem vint na siłę szuka usprawiedliwienia (może dlatego ten wątek tak ruszył) albo potwierdzenia, że nie każdy może.
vint tego nie zrozumie na tym etapie życia na którym jest, nie zrozumie naszego przekazu bo jesteśmy na zupełnie innych poziomach. Rozmijanie jest zbyt duże. Do tego trzeba będzie dotrzeć. Ale jeśli szuka się na siłę potwierdzenia i ma się na ten temat jakieś przekonanie to... jest to przekonanie. A przyciągamy esencją przekonań. W związku z tym dla naszej vint spełnia się kropka w kropkę jej przekonanie. Dlatego vint - ja ci gratuluję, bo dobrze Ci wychodzi świadome PP :)


Dziękuję! :D (brakuje emotikonów z głębokim ukłonem godnym dworu Ludwika XIV!!)

Scarlett napisał(a): Przyciągasz to co z siebie dajesz, a w tym przypadku przekonania, których ewidentnie nie chcesz zmienić, nie dopuszczasz innych do siebie.


No już wyżej się przyznałam, że zaczęłam się łamać w moim przekonaniu.

Scarlett napisał(a):Kilka postów wcześniej vint napisala, że ja mogłam zmienić swoje życie bo jestem silna. Przemilczałam to, ale od razu do mrO powiedziałam: "Widzisz, ludzie z forum myślą, że jestem taka silna. Nie wiedzą jak bardzo jestem wrażliwa i jak bardzo łatwo mnie złamać i skrzywdzić. Myslą o mnie to czym im się prezentuję, nie wiedzą co jest we mnie".
Także tego... ;)


Miałaś siłę (determinację?) do zmiany swojego życia. Wrażliwość i rozkminianie nie stanęły Ci na przeszkodzie. W moich oczach to siła.

mrO napisał(a):Każdy rzemieślnik jest mistrzem. Każdy rzemieślnik ma swoje mistrzowskie techniki. Także ten teges.
Talent nie istnieje. Talent nie istnieje. Talent jest wymówką słabych ludzi :)


W dalszym ciągu pozwolę sobie się nie zgodzić i mam na to przykłady, ale nie będę zaśmiecać wątku off topem.

Born1975 napisał(a):Jeszcze mi coś przyszło do głowy. Jak wiemy energia podąża za uwagą. Co do tego chyba wszyscy jesteśmy zgodni. Więc uwaga vint skupia sie na pewnych aspektach. I to nie jest ani dobre ani złe. Tyle, że być może w tej konkretnej sprawie powinna się skupić na postrzeganiu poprzez inny aspekt.

Ja sam po sobie widzę (być może czytając moje posty, wy też to widzicie), że skupiam się dość mocno na poziomie fizycznym. To wynika z tego, że ostatni miesiąc mojego życia to praca głównie na poziomie fizycznym. To nie jest tak, że odpuściłem duchowość całkowicie, ale po prostu poświęcam jej mniej czasu. Vint być może powinna spojrzeć na problem z czysto fizycznego punktu widzenia, bo ja widzę rozkminy na poziomie mentalnym. Patrzenie na problem tylko poprzez jeden poziom nie sprawdzi się jeśli ów problem dotyczy również innych poziomów.


Postaram się!



Jeszcze raz dziękuję za dyskusję! Wydaje mi się, że temat został wyjaśniony (opory!). Mam nadzieję, że nie zostałam uznana za irytującą forumowiczkę, której trzeba na nowo tłumaczyc "działanie koła" i pomagać odkrywać Amerykę (znaczące kaszlnięcie w tle...). ;)
vint
 
Posty: 63
Dołączył(a): 2 paź 2017, o 08:53
Podziękował : 4 razy
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Prawo przyciągania na co dzień

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości