Ale wtopa! Nasze śmieszne sytuacje

swobodne rozmowy na każdy temat

Re: Ale wtopa! Nasze śmieszne sytuacje

Postprzez nina19888 » 28 kwi 2020, o 17:55

Przypomniało mi się jeszcze jak kiedyś byłam w parku i jakaś starsza pani szukała czegoś po krzakach krzycząc Borys Borys. Założyłam, że chodzi o psa i postanowiłam pomóc, bo nie wyglądała na zbyt sprawną. Podeszłam do niej, powiedziałam, że pomogę i zaczęłam gwizdać tak jak się psa nawołuje. Parę sekund później był już przy niej wnuk o imieniu Borys i z taką miną i bez słowa go zabrała, że zrobiło mi się strasznie głupio, bo może myślała, że się nabijam z imienia lub dziecka czy coś.

Za ten post autor nina19888 otrzymał podziękowanie od
magicmind
Avatar użytkownika
nina19888
 
Posty: 129
Dołączył(a): 1 kwi 2020, o 10:54
Podziękował : 36 razy
Otrzymał podziękowań: 72 razy

Re: Ale wtopa! Nasze śmieszne sytuacje

Postprzez avada6kedavra » 29 kwi 2020, o 10:56

Z samochodem miałam coś podobnego.

Po kilku latach sąsiad odgapił się od nas autem - kupił dokładnie ten sam model i niemalże w identycznym kolorze, jego odcień był ciut jaśniejszy od naszego, ale była to subtelna różnica. Akcja miała miejsce świeżo po tym, gdy on sprowadził to auto, więc jeszcze się nie przyzwyczaiłam, że na naszym malutkim "osiedlu" jest taki sam samochód. Było lato, mieliśmy jechać do babci. Ojciec zszedł wcześniej, żeby trochę w aucie przewietrzyć, my z mamą się szykowałyśmy w domu. Schodzę, auto stoi jak zwykle na naszym "stałym miejscu", trochę byłam rozproszona telefonem, bo już sobie ustawiałam playlistę na jazdę, szarpię za klamkę i... ALARM, WYJE NIE Z TEJ ZIEMI. A ja dalej nie zajarzyłam i stoję sfrustrowana przy tej klamce, rozglądam się wokół za ojcem czemu go jeszcze nie ma w tym aucie, że może gdzieś w słońcu się przechadza. Jakie było moje zdziwienie, jak po chwili pod auto przyleciał sąsiad z bloku obok - w japonkach i w samych bokserkach i patrzy na mnie wzrokiem "no co ta baba mi tu knuje przy aucie" :lol: W szoku patrzę na niego, na auto, znowu na niego, cała czerwona i nie wiem dalej do końca co jest grane, a ojciec z tyłu się drze z parkingu ze śmiechem, że on stoi tutaj. Sąsiad go skojarzył (mnie chyba nie), widocznie dodał dwa do dwóch, że muszę być jego córką i pomyliłam auto :D Przeprosiłam, spaliłam buraka i szybko uciekłam do ojca. Co najgorsze - ten sąsiad był wysoko postawionym policjantem z wydziału kryminalnego i wyglądał tak groźnie, że myślałam że narobię w gacie i nie wydukam tych przeprosin, tak mnie zamurowało i tak bardzo miałam opóźnione jarzenie pt. "co tu się wydarzyło w ogóle" :haha:
Avatar użytkownika
avada6kedavra
 
Posty: 68
Dołączył(a): 4 lut 2019, o 20:59
Podziękował : 65 razy
Otrzymał podziękowań: 21 razy

Re: Ale wtopa! Nasze śmieszne sytuacje

Postprzez jaskier » 29 kwi 2020, o 13:17

Scarlett napisał(a):
Dream Walker napisał(a):Jak mialam 16 lat, chodzilam na treningi karate i byl tam taki starszy gosc. Nie wiem ile lat naprawde mial, mi wtedy wydawal sie dosc stary, mogl miec rownie dobrze 40+, jak 60 i byly to jedne z pierwszych zajec, cwiczylismy wiec w strojach sportowych. A on chyba w spodniach od pizamy, bo jak probowalam zadac cios piescia, trafilam mu prosto w rozporek (mial taki pizamowy, nie zapinany) :haha: do dzis mi wstyd, jak sobie przypominam...

Padłam :haha: wyobraziłam to sobie :lol:


Ja też! :haha: A dodatkowo przypomniała mi się moja historia, też związana z pierwszym treningiem karate, a raczej powrotem do domu. Trening skończył się późno, było już ciemno, ruszyłam w stronę przystanku, nagle wyprzedza mnie auto i proponuje, że mnie podwiezie. Zgodziłam się, on był z kolegą więc rozmowa jakoś szła, myślałam, że to miał być podryw, ale nie spytał o nr telefonu ani nic, więc podziękowałam i wróciłam do siebie. Dopiero ściągając spodnie zrozumiałam... to były taki niby sportowe spodnie, z wierzchu jakby ortalion z białą bawełnianą podbitką, nadawały się i do ćwiczenia i do chodzenia po ulicy, więc po treningu już się nie przebierałam. Tylko że portki na treningu pękły na tyłku i tak wracając w tych ciemnościach świeciłam białym tyłkiem! :D No do dziś jestem koledze niezmiernie wdzięczna i wielki podziw, że przez całą trasę nie zająknął się ani słowem, że nie wspomnę już o jakiejś głupawce, która mnie samą dopada, za każdym razem, jak mi się to przypomni... :D
Jak może być jeszcze lepiej? :kwiatek
Avatar użytkownika
jaskier
 
Posty: 156
Dołączył(a): 9 wrz 2018, o 22:52
Podziękował : 54 razy
Otrzymał podziękowań: 40 razy

Re: Ale wtopa! Nasze śmieszne sytuacje

Postprzez michu » 19 cze 2020, o 18:34

Scarlett napisał(a):Jak zobaczyłam ten post to automatycznie pomyślałam o sytuacji, która za każdym razem, jak sobie o niej przypomnę, sprawia, że przeokrutnie głupio mi przed samą sobą.
Rzecz miała się kilka lat temu. Jechałam samochodem z moim tatą i chciałam zatrzymać się do jakiegoś sklepu albo miałam coś do odbioru - nie pamiętam. W każdym razie tata zaparkował samochód na dużym parkingu, a ja poszłam gdzie miałam pójść. Wracając widziałam jego samochód, byłam zajęta tym co miałam w ręku. Otworzyłam drzwi, wsiadłam, nawet na niego nie spojrzałam i zaczęłam mówić coś o tym, co miałam załatwić/kupić. W pewnym momencie na niego spojrzałam i zdałam sobie sprawę, że obok siedzi jakiś obcy facet i gapi się na mnie ze zdziwieniem. Zdałam sobie sprawę, że pomyliłam samochody! Wsiadłam do pojazdu tej samej marki, tego samego koloru, ale mnie było to auto taty. Bąknęłam coś tylko, że przepraszam i szybko wyszłam z tego pojazdu. Było mi cholernie głupio. Kilka samochodów dalej stało auto taty, a on w środku i śmiał się ze mnie, bo widział że już szłam i jak pomyliłam samochód. Jeżeli można naprawdę "zapuścić buraka" to ja byłam jeszcze bardziej czerwona. Od tamtej pory ZAWSZE zerkam na rejestrację :lol: Naprawdę koszmarnie mi było głupio :haha:



Scarlett, od razu przypomniało mi to bardzo podobną sytuację której sam doświadczyłem - kupa śmiechu przy tym była :) A z dziesięć lat temu pojechaliśmy z kumplem do Tesco zrobić małe zakupy, samochód (czerwone cinquecento) zaparkowaliśmy, udaliśmy się do sklepu. Kiedy wróciliśmy, zajęci rozmową otwarliśmy samochód, włożyliśmy zakupy i usadowiliśmy się wygodnie na siedzeniach, ja też już zdążyłem zapiąć pasy. Mój kolega wsadza kluczyk do stacyjki, mówi, co jest? Zacięła się? Kiedy jeszcze chwilę siłował się ze stacyjką moją uwagę zwróciły dwie duże czerwone pluszowe kości do gry uwieszone do lusterka, których wcześniej przecież nie było. Czary? - pomyślałem. Okazało się że otwarliśmy i wsiedliśmy do nie tego samochodu co trzeba! :haha: Nasze cinquecento stało tuż obok, też czerwone :bigsmile Wrażenie jakby wchodziło się w inny wariant rzeczywistości :lol:
Lepiej być szczęśliwym, niż mieć dobry humor
Avatar użytkownika
michu
 
Posty: 61
Dołączył(a): 7 wrz 2018, o 12:16
Podziękował : 51 razy
Otrzymał podziękowań: 69 razy

Re: Ale wtopa! Nasze śmieszne sytuacje

Postprzez magicmind » 30 cze 2020, o 15:58

Jak tak czytam wasze historie to mam wrażenie ,że ja to chyba mam szczególne szczęście do takich historii bo mam ich mnóstwo.
Szkoda ,że są zbyt prywatne aby móc je publicznie opisać. W każdym razie nawet jak niektóre sprzed 20 lat to nadal bawią do łez, mimo ,że wtedy nie było zupełnie do śmiechu :bigsmile
You're braver than you believe, and stronger than you seem, and smarter than you think.
Avatar użytkownika
magicmind
 
Posty: 783
Dołączył(a): 14 cze 2014, o 12:55
Podziękował : 121 razy
Otrzymał podziękowań: 439 razy

Poprzednia strona

Powrót do Swobodne dyskusje

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

cron