Jesteś początkiem wszystkiego.

podstawy, działanie, doświadczenia, sukcesy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez jaskier » 20 lip 2019, o 22:11

vint napisał(a):Czy szukam dziury w całym? Może na zewnątrz to tak wygląda. Ja lubię znać odpowiedzi. Potrzebuję odpowiedzi aby móc uznać coś za wiarygodne. Tak (niestety) funkcjonuję. Dlatego mi jest trudniej niż osobom "nierozkminiającym". To nie wymówka, a stwierdzenie.
[..]
Mi chodzi w tym wątku tylko i wyłącznie o to, że komuś przyciągnięcie czegoś/przemiana życiowa wychodzi szybciej, a innym wolniej albo wcale. A to, że ten kto co coś szybciej przyciagnął jest jednoczesnie kiepskim śpiewakiem operowym, to już mnie nie interesuje. ;)

Scarlett napisał(a):vint, nie chcesz zrozumieć tego, że jeżeli komuś nie wychodzi to jest zwyczajnie zawalony przez opory. Nie wystarczy chcieć. Od 4 lat udzielam się na forum, czytam co piszą tutaj ludzie, odpisuję na setki priwów, a z kilkunastoma użytkownikami się spotkałam. Jak na dłoni widać, że ludziom się coś nie udaje przez opory. Jedni mają ich kilkanaście, drudzy kilka a trzeci tylko jeden. Ale dopóki stoi im na drodze to cudowne myślenie im nie pomoże. Jeśli na siłę chcesz zmieniać emocje to jest to opór. Jeśli wyczekujesz zmian to jest to opór. Jeśli liczysz czas to jest to opór. I możesz mi mówić co chcesz, ale widać to jak cholera jak ludzie się z tym siłują, jak bardzo potrzebują. Pisałam w jednym z wątków, że PP jest cudowne i może cudownie zmienić życie, ale jeśli osoba z jakąś depresją dowie się, że jest coś takiego jak PP i zacznie na siłę to stosować to mu się nie uda. Dlatego świadomość istnienia PP bardzo blokuje takich ludzi. Lepiej więc w takich nastrojach w ogóle nie wiedzieć o jego istnieniu bo taka osoba się tak zapętli, że właśnie po milionowych próbach może mu się nawet nie udać.


I to by odpowiadało na moje pytanie! :)

Scarlett napisał(a):A na te porównania do pasji już mi ręce opadają.


Hmm? Nie porównywałam nic do pasji. Chyba zostalam źle zrozumiana.

Scarlett napisał(a):Kolejna rzecz, która gubi ludzi to całe posekretowe żniwo, przez które ludzie zakładają, że jak się stosuje PP to się żyje jak w raju do końca życia i nic przykrego Cię w życiu nie spotka. Guzik prawda. Tak jak istnieje grawitacja, a ty możesz się przewrócić i stłuc kolano, tak możesz stosować PP i dostać czasem od życia po dupie. Jak więcej ludzi zrozumiałoby czym naprawdę jest PP to zupełnie inaczej by im się żyło.


Oczywiście że tak nie jest i nigdy tak nie twierdziłam. Doceniam moje dwie ręce, dwie nogi, powietrze, neta i (jeszcze) dach nad głową. Ale potrzebuję jeszcze kilku innych rzeczy (tak, wiem, "potrzebuję" = opór), aby moje życie było bezpieczne. Wiem, że nic nie jest dane na zawsze, że życie to zmiana, ale chcę (wreszcie) (współ)tworzyć pozytywną zmianę.

Scarlett napisał(a):PS Przepona to mięsień - wystarczy go wyćwiczyć by śpiewać ;)
PS 2 Mamy na forum użytkowniczkę, która chciała śpiewać, marzyła o tym, więc wyćwiczyła głos i teraz śpiewa profesjonalnie ;)


I super :) Mi tam śpiewanie jest obojętne. Dałam to tylko jako przykład. Osobiście wolałabym być wybitnym programistą komputerowym ;)

niweleta napisał(a):Ja to mam wrażenie vint jakbyś chciała potwierdzenia tego, że tak jest i tyle. Pisałaś coś ze nie wychodzi i może przez to szukasz potwierdzenia, że nie wychodzi bo nie masz do tego talentu. To taka moja luźna myśl, sama najlepiej wiesz co jest w Tobie :-)


Na szczęście nie. Ale, jak napisałam wcześniej, bardzo ważne jest dla mnie rozwianie wszystkich moich wątpliwości.

Scarlett napisał(a): Przyciągasz to co z siebie dajesz, a w tym przypadku przekonania, których ewidentnie nie chcesz zmienić, nie dopuszczasz innych do siebie.


No już wyżej się przyznałam, że zaczęłam się łamać w moim przekonaniu.

mrO napisał(a):Każdy rzemieślnik jest mistrzem. Każdy rzemieślnik ma swoje mistrzowskie techniki. Także ten teges.
Talent nie istnieje. Talent nie istnieje. Talent jest wymówką słabych ludzi :)


W dalszym ciągu pozwolę sobie się nie zgodzić i mam na to przykłady, ale nie będę zaśmiecać wątku off topem.


No to żeby Cię już całkiem złamać, to mam inne porównanie:
wg Ciebie (o ile dobrze rozumiem), PP to śpiewanie operowe i do tego trzeba mieć talent, lub rzemieślnicze doświadczenie. A ja myślę tak: do śpiewania w operze owszem, trzeba mieć organ (predyspozycje) i doświadczenie (umiejętność pracy przeponą), ale PP w tym wszystkim można porównać tylko do prawa, które powoduje, że powietrze przechodzące przez tubę powoduje wibracje postrzegane przez ludzkie ucho jako dźwięki, wyższe lub niższe, w zależności od ciśnienia, z jakim powietrze wylatuje z tuby! W związku z czym każdy z nas może mówić, każdy może śpiewać, każdy może się nauczyć pracy głosem, każdy może się nauczyć śpiewać i nawet śpiewak operowy może się nabawić chrypki czy zaśpiewać fałszywie... :) Każdy może kreować swoje życie, trzeba się tylko wyzbyć szkodliwych przekonań i nawyków i nie próbować śpiewać, kiedy tak naprawdę ma się ochotę programować! :)
:givelove
Jak może być jeszcze lepiej? :kwiatek

Za ten post autor jaskier otrzymał podziękowania - 3
Born1975, Slonce, Świetlista
Avatar użytkownika
jaskier
 
Posty: 82
Dołączył(a): 9 wrz 2018, o 21:52
Podziękował : 32 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez Świetlista » 21 lip 2019, o 09:07

WSZYSTKO JEST W TOBIE ...To jest podstawa :) Rzadko tutaj piszę ale czytając Vint pomyślałam że maznę coś . Otóż Kochana Vint możesz zmienić wszystko w sobie i nie piszę tutaj o zmianie koloru oczy, włosów siłą sugestii ( bo działaniem już możesz np. kupując kolorowe soczewki czy farbując włosy) chodzi mi o cechy charakteru. Możesz wypracować wszystko przebojowość , pewność siebie pozbyć się nieśmiałości no dosłownie wszystko .Piszę to z autopsji gdyż z osoby bojaźliwej, nieśmiałej, niewierzącej w siebie jestem pewną siebie kobietą , wierzącą głęboko w swoje możliwości i gdzie mnie tam do nieśmiałej :D. To są lata pracy w moim przypadku ( u innych może być krócej ) pracy czyli nie tylko czytania ale też stosowania raz , drugi , trzeci, n- ty . Przez lata reprezentowałam też postawę "no tak ale" i to ale "zabija" wszelką kreację, generuje opór bo poprzez "ale " stawiasz siebie w pozycji ofiary a ofiara kreuje życie osoby od której nic nie zależy. Lubisz rozkminiać ok , to zaakceptuj to że lubisz rozkminiać , zaakceptuj to, że uważasz że nie masz talentu ( ile razy mi tak pisano :D ) , zaakceptuj całą siebie z tymi wszystkim "nie da się " itp. tylko szczerze zaakceptuj , pozwól sobie doznawać emocji z tym związanych . Powiem Ci że akceptacja daje spokój wewnętrzny , przestajesz się szarpać z życiem ( ile razy tutaj pisano o tym) a jak przestajesz się szarpać to zaczynasz kreować . Ile jest ludzi tak każdy inną drogą dochodził do tego stanu wewnętrznego w którym jest ...Różne metody bo nie jesteśmy jednakowi , jak w pewnym momencie życia uznasz że "coś nie działa" to poszukaj czegoś co działa, poproś inne osoby o pomoc a wierz mi że pomoc się pojawi i wierz mi "proś a będzie Ci dane " ;)

Za ten post autor Świetlista otrzymał podziękowanie od
vint
Avatar użytkownika
Świetlista
 
Posty: 202
Dołączył(a): 18 cze 2016, o 19:35
Podziękował : 395 razy
Otrzymał podziękowań: 29 razy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez magicmind » 21 lip 2019, o 20:54

Jak ktoś naprawdę ma słabe efekty z PP to powinien wałkować małe cele aż będzie manifestował je z łatwością.
Zamiast przyciągać miłość życia czy wille z basenem wystarczy zacząć od pierdół i tutaj mam na myśli naprawdę małe rzeczy.

Ja zacząłem od czekolady ponieważ mogłem sobie to wizualizować wszystkimi zmysłami. Jedyne co narzuciłem to fakt ,że to ma być konkretna marka/smak i mam ją otrzymać w prezencie. Oczywiście wybrałem taką której nie jadłem od lat. Wiadomo ,że na jakiejś czekoladzie nie zależy człowiekowi wiec łatwiej mu podejść do tego na luzie.
I tak na luzie może raz czy dwa zwizualizowałem ją i po 2-3 tygodniach sie zmanifestowało.I podobnie bawiłem się z innymi rzeczami i stopniowo sobie podnoszę poprzeczkę.
Chodzi o to aby nauczyć się całego procesu i stopniowo nabierać wprawy. To jest naturalna droga rozwoju.

Nie ma człowieka który by pierwszy raz chwycił za pędzel i stworzył arcydzieło. To nawet najwięksi geniusze o których mówi się ze rodzili się z talentem tak się nie rozwijali. I tak samo jest z PP. Jak masz stworzyć swoje największe dzieła kiedy nie masz mniejszych sukcesów, nie zaliczyłeś niższych levelów?

Cały problem wynika z tego ,że wlaśnie ludzie nie skupiają się na procesie kreacji a na tym jak spełnić swoje największe marzenia. A taka wlaśnie droga jest najcięższa z możliwych.

A tak w ogóle to zaczynanie praktyki od przyciągnięć kulinarnych polecam najbardziej.
Wybierzcie sobie jakiś cel i wizualizujcie z ciekawości co się stanie i jak szybko.Efekty mogą być zdumiewające ;)
You're braver than you believe, and stronger than you seem, and smarter than you think.
Avatar użytkownika
magicmind
 
Posty: 762
Dołączył(a): 14 cze 2014, o 11:55
Podziękował : 117 razy
Otrzymał podziękowań: 419 razy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez mrO » 21 lip 2019, o 21:41

@magicmind
Jeśli ktoś ma na prawdę słabe efekty to powinien zastanowić się nad samym sobą. Powinien pomyśleć nad tym co może robić źle. Powinien poszukać dalej, pogłębić swoją wiedzę. Tak jak wyżej, wszystko zależy od decyzji, określenia się, a wszystko inne przyjdzie samo. Są ludzie którzy zaczeli przygodę z PP od samych grubych rzeczy. Dosłownie wjeżdżali z buta i nie brali jeńców. Faktem jest ze przeważnie byli to ludzie którzy nie mieli nic do stracenia. Potrzebowali tylko decyzji. Mój przykład z moje życia, "Maksimum osiągnięć" B. Tracy była pierwsza "ppowa" książka z jaka sie zapoznałem. Pierwsza rzecz która przyciągnąłem dzięki jej radom oraz świadomej decyzji były studia na które nie miałem prawa się dostać. Bardzo dobre :wstydnis "Patrzcie gdzie jestem. Patrzcie co udało mi się osiągnąć. J. Carrey"

Mimo ze sam jestem zwolennikiem "małych kroków" to według mnie powinny ograniczając się do dosłownie ie kilku rzeczy. Przyciągniecie tych rzeczy powinno być nauką. Powinniśmy wyciągnąć z tego jak najwięcej, aby mieć doświadczenie z pięknym życiem :party
Male rzeczy można przyciągać całe życie, to do niczego nie prowadzi.
Marnujemy czas na na plotki zamiast brać się za wieloryby.
Change your Personality to change your Reality. :brawo
mrO a nie mr0. O=One

Za ten post autor mrO otrzymał podziękowanie od
Anka12
Avatar użytkownika
mrO
 
Posty: 614
Dołączył(a): 2 maja 2017, o 13:42
Podziękował : 132 razy
Otrzymał podziękowań: 419 razy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez magicmind » 21 lip 2019, o 21:56

Mi nie chodzi o to aby całe życie przyciągać tylko małe rzeczy i na tym skończyć zabawę z PP.
Chodzi o to aby stopniowo podnosić sobie poprzeczkę i dojść do momentu kiedy nie ma dla nas różnicy miedzy tym co małe a tym co duże.Zatrzeć granice miedzy stawianiem ważności i z łatwością kreować wszystko.
Z resztą każdy ma swój wybór i może iść drogą jaką woli.
You're braver than you believe, and stronger than you seem, and smarter than you think.
Avatar użytkownika
magicmind
 
Posty: 762
Dołączył(a): 14 cze 2014, o 11:55
Podziękował : 117 razy
Otrzymał podziękowań: 419 razy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez niweleta » 22 lip 2019, o 09:45

magicmind napisał(a):Jak ktoś naprawdę ma słabe efekty z PP to powinien wałkować małe cele aż będzie manifestował je z łatwością.
Zamiast przyciągać miłość życia czy wille z basenem wystarczy zacząć od pierdół i tutaj mam na myśli naprawdę małe rzeczy.


To my nadajemy wartość naszym pragnieniom. Jeśli na wstępie nazywamy pierdołą/małym celem, a coś innego wielkim to według tego pierdołę przyciągamy szybciej, niż to wielkie marzenie. Bo jest to dla nas wielkie. Z tym się będziemy męczyć.
Przyciąganie małych rzeczy jest spoko i pomaga w uwierzeniu w swoja moc kreacji, ale nie w zmniejszaniu wartości czegoś. Nad tym trzeba popracować w sobie.

Jeśli komuś naprawdę w jakiejś dziedzinie z pp nie idzie to według mnie warto jest stać się bardziej świadomym na to jakie myśli, uczucia kreujemy właśnie w tej dziedzinie. Poobserwować siebie przez jakiś czas np. tydzień. Nie zmieniać, nie siłować się z tym, tylko zauważać jakie myśli i uczucia nam towarzyszą, gdy o tym myślimy. Nie w momencie. gdy wykonujemy jakąś technikę itd. tylko w codziennym życiu. Stać się bardziej uważnym na to co nam towarzyszy na co dzień. To wszystko przynosi efekt i sprawia, że jakiś temat nam wyjątkowo nie idzie. Wtedy można dowiedzieć się dlaczego nie idzie i zacząć nad tym pracować.
Avatar użytkownika
niweleta
 
Posty: 113
Dołączył(a): 10 lip 2018, o 09:38
Podziękował : 26 razy
Otrzymał podziękowań: 57 razy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez Slonce » 22 lip 2019, o 17:33

Ja też uważam, że nie ma co definiować pragnień na większe, czy mniejsze, bo tym samym sami sobie stawiamy granice. W każdym z nas jest element Źródła, ale trzeba też pamiętać, że nie każdy jest gotowy na to by samemu coś kreować. Co z tego, że przyciągnę fioletowe piórko, czy drobną rzecz, gdy na poziomie mentalnym jestem tak długofalowo zablokowana, że nie dam rady przyciągnąć fajnej pracy, relacji itp. Dlatego uważam, że jedną z bardzo pomocnych kwestii jest nasz rozwój. I z tego punktu powinniśmy zacząć poznawać to prawo. Myślę, że też taką blokadą na drodze przyciągania jest myślenie mistyczne, że prawo przyciągania to dżin, który spełni nasze pragnienia w trybie ekspresowym. Ot tak, po prostu. A prawda jest taka, że to tylko zjawisko fizyczne, jeśli poznamy zasady jego funkcjonowania i rozszyfrujemy schematy, które tworzą nasze życie to możemy świadomie kreować. Ludzie często sami sobie utrudniają cały ten proces, chcąc przeskoczyć etapy na, które nie są jeszcze gotowi. Brak otwartości, sztywne podążanie za tłumem robiąc np techniki, bo komuś się udały zamiast słuchać własnego serca. Nie każdy z nas jest taki sam i nie każdy jest gotowy na dany moment. Ja ciągle odkrywam prawo przyciągania na nowo, siebie także. Odkrywam kolejne warstwy i dzięki temu mogę uzyskać całkiem inne spojrzenie na to zjawisko. Polecam podejść do tego holistycznie: na polu fizycznym, mentalnym i duchowym. Dzisiaj, gdy ponownie wracam do niektórych książkek z zakresu kwantowosci - odkrywam coś, czego wcześniej nie widziałam. Bo poszerzyło się moje spostrzeganie. Dlatego też nauczcie się słuchać siebie, coś Wam mówi, żeby iść na dany warsztat to idźcie, nie daje Wam spokoju dana technika to ją zróbcie. Ale bez tej otoczki, że może coś nagle wystrzeli. Bez naszego zezwolenia, gotowości nic się nie wydarzy. Jeśli jesteśmy otwarci i wyczuleni na głos intuicji to wszystko nas doskonale prowadzi, na kolejne szczebla naszej podróży. Teraz widzę, że nawet te niefajne doświadczenie sprawiły, że jestem w danym miejscu i wiem też, że nigdy nie powiem, że wiem już wszystko. Bo to niemożliwe. Zawsze będę się rozwijać, ewulować i poszerzać swój punkt widzenia. Ile w swoim życiu miałam przypływów i odpływów - dobrego samopoczucia, a potem tzw gorszych momentów, ale zawsze widziałam, że to wszystko mnie rozwija i czegoś uczy. Nieraz chciałam się poddać i wrócić do starych, znajomych schematów. Ale stwierdziłam, że nie mogę tego zrobić. W rok wyszłam daleko poza sferę swojego komfortu. Nowa praca, całkiem inne środowisko, nowe obowiązki zawodowe. Wszystko elementy, z którymi kiedyś miałam problem i, które wymagały rozwinięcia znalazly się w mojej obecnej pracy. I choć wiem, że nadal będę się rozwijać, ale już w nowym miejscu to nie żałuję, że wtedy tak zaryzykowałam - zrobiłam coś, na co wcześniej bym się nie odważyła. I mimo, że może nie jest to jakieś spektakularne, bo tysiące ludzi tak robi to ja biorąc pod uwagę swoje wcześniejsze blokady czuję się szczęśliwa, że tego dokonałam. Bo to mi mówi, że mogę tak naprawdę wszystko, że rozwijam się i poszerzam tą granicę. I to jest super świadomość, dlatego zachęcam Was do rozwoju. Ale we własnym tempie. Bo ten wątek właśnie o tym mowi, że to my jesteśmy początkiem wszystkiego. Nie technika, nie magia, nie szczęście. Szczęścia, czy pech to tylko próba zdefiniowania dobrych lub złych zdarzeń. Taki wybieg, żeby zdjąć z nas samych odpowiedzialność za to, co nas spotyka. Całe dobro, które nas spotyka to esencja tego kim jesteśmy. Tego, czy pozwolimy sobie na rozwój, czy będziemy się sabotować. To wszystko jest prostsze niż się wydaje. Ja kiedyś też myślałam, że to musi być niesamowicie trudne, że ciągle muszę udawać szczęśliwą, unikać jakiejkolwiek negatywnej myśli. Zaczynałam od złej strony, a teraz po prostu czuję się dobrze i zwyczajnie. I wiem, że nasze życie to ciągły przypływ i odpływ, że czasem będzie super i stabilnie, a czasem może coś się posypie. Ważne jest to, że nie stoimy w miejscu i, że rozumiemy, że nie warto się sugerować sztywnymi frazesami z niektórych pseudoksiążek o rozwoju. Bo sama teoria to jednak za mało, żeby dokonać satysfakcjonujących nas zmian.

Za ten post autor Slonce otrzymał podziękowania - 6
Anka12, Black, Born1975, jaskier, mrO, Scarlett
Avatar użytkownika
Slonce
 
Posty: 510
Dołączył(a): 20 wrz 2016, o 16:13
Podziękował : 176 razy
Otrzymał podziękowań: 242 razy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez Scarlett » 22 lip 2019, o 21:11

Nie lubię rozróżniania przyciągania na „małe” i „duże”, bo jest to kwestia indywidualna. Przykładowo – coś, co dla mnie jest „duże” może nie mieć znaczenia dla kogoś innego, a coś, co jest „duże” dla kogoś innego może nie mieć znaczenia dla mnie.

Przez te kilka lat na forum spotkałam z wieloma błędnymi podejściami co do PP i nie ma to nic wspólnego z kwestiami „technicznymi”, oporami itp. Tylko wyłącznie z postrzeganiem PP przez jakiś swój zaburzony pryzmat.
Jest to właśnie to dzielenie na „małe i duże” przyciągnięcia albo jakieś dziwne ocenianie, np. kiedy ktoś marzy o rodzinie, mężu/żonie, dzieciach to z automatu przyjmuje się, że musi nie kochać sam siebie skoro ma potrzebę bycia w związku. Nie, pragnienie rodziny to takie samo pragnienie jak dla kogoś podróże czy pieniądze. Za każdym razem porównuje to do aspiracji w grze The Sims – tam każdy Sim wybierał sobie aspiracje, które generowała jego największe pragnienia i kiedy te pragnienia były spełnione to i on czuł się spełniony. W życiu można mieć wiele takich pragnień – można chcieć i rodziny, i pieniędzy, i podróży, i willi z basenem, i super pracy, ale każdy z nas ma jakieś pragnienia i ponieważ każdy z nas jest inny, każdy ma je inne i nie można ich oceniać. Dlatego ja np. nie oceniam kiedy ktoś ma aspiracje by nie pracować, a mieć bogatego faceta. Jeśli ta dziewczyna kocha tego faceta szczerze, a nie traktuje go jak dojną krowę, a facetowi to zupełnie nie przeszkadza, to nie mnie to oceniać. Mój facet powiedział mi wprost, że ja w sumie nie muszę pracować jeśli nie będę chciała, ale ja chcę pracować bo taką jestem osobą. I chcę mieć pracę na etat – a wiem, że jest mnóstwo osób które chcą mieć własną działalność. Kwestia indywidualna. Wszystko ma swoje plusy i minusy, ale każdy sam podąża za swoimi preferencjami.
Dla kogoś, dla kogo kasa nie jest najważniejsza i absolutnie nie potrzebuje milionów aby żyć szczęśliwie, nie będzie potrzebna wygrana w lotto (tudzież innej loterii). Ta osoba nie będzie nad tym pracowała. Jasne, że „fajnie by było”, byłoby to też „duże”, ale jednak niekonieczne (np. ja tak mam).
Dla kogoś nie będzie najważniejszy parter. Bo nie chce ślubu, nie chce dzieci, chce być „sam” z wyboru. A z kolei osoba, która marzyła o mężu, pełnej rodzinie itp. nie może być z góry określana jako ta, co nie kocha siebie, bo pragnie mieć innych ludzi u swego boku. Co innego świadczy o oporach i zawsze myślałam, że po kilku latach wałkowania tego na forum jest to już dla użytkowników oczywiste.
To, co może uszczęśliwić mnie, może unieszczęśliwić Ciebie. I na odwrót.
Odeszłabym od dzielenia na „duże i małe”. Preferowałabym „ważne/mniej ważne/nieważne dla mnie”.


Ale wracając do kontynuacji tego wątku… Jest jednak różnica między „przyciągnięciem sobie czegoś” a „kreowaniem życia” dzięki PP. Bardzo fajnie kiedy ktoś po latach starań przyciągnie sobie jakieś piórko, które udowodni mu, że to na co zapatrywał się sceptycznie, jednak działa. Fajnie kiedy ktoś zobaczy samochód o którym kilka dni temu pomyślał, spotka osobę o której pomyślał, dostanie kawę gratis kiedy o tej kawie pomyślał. Są to przyciągnięcia. Ale nie jest to kreacja życia. Kreacja życia to życie w taki sposób w jaki chciało się żyć. Ułożenie sobie swojego życia dokładnie tak jak chciało się żyć. Oczywiście nie zdarza się to w tydzień (choć też może – mi w miesiąc dosłownie przyszły trzy bardzo ważne dla mnie pragnienia), a jest to pewnego rodzaju proces. Proces zaczyna się od nas samych – bardzo często jest wewnętrzna przemiana (szczęśliwe są dzieci z prawoprzyciąganiowych rodzin – one raczej mają pominięty ten etap). Następnie bardzo często jest „szkoła życia”. Czyli zdarzają nam się przykre rzeczy, które z perspektywy czasu okazują się dla nas ważną lekcją. Są to utraty pracy, bliskich osób, jakieś inne niefajne wydarzenia. Czasem nawet kradzież jest dla nas bolesną lekcją uważności. Nic nie dzieje się bez powodu i nawet jeśli jesteśmy „super biegli” to w życiu będą spotykały nas różne sytuacje, bo:
a) Życie jest życiem,
b) Wszystko dzieje się po coś i ma jakiś cel.
Im szybciej i dosadniej się pojmie, że PP jest prawem we Wszechświecie, przyrodą, fizyką tym lepiej dla niego. Wiara w prezenty od jakiegoś Wszechświata (oddawanie życia w ręce „czegoś”) albo jakąś magię może być na dłuższą metę szkodliwe i prowadzi do wielu zastojów i nieporozumień. Pamiętam przytyki w kierunku Jerry’ego Hicksa, że chyba nie był taki dobry w PP skoro umarł na raka. Każdy kiedyś umrze i niekoniecznie będzie to śmierć w śnie w cieplutkim łóżeczku, jak to obiecywał Jack Dawson w Titanicu. Im bardziej oswoisz się w życiem, tym lepiej będzie Ci się w nim żyło.
Tak jak wspomniałam, samo w sobie przyciąganie czegoś tam, a kreacja życia to zupełnie inne sprawy. Dla mnie „przyciąganie czegoś tam”, choć jest bardzo istotne i choć absolutnie tego nie neguję ani nie wyśmiewam (!), jest tylko umilaczem. Umilaczem a nie kreacją życia. Kreacja tego, z czego czerpiemy dochód na życie – czy to praca, czy spadek, czy wygrana, czy cokolwiek poza zasięg mojej percepcji na ten moment. Kreacja związku w którym chcemy żyć. Kreacja ludzi w których towarzystwie chcemy się obracać. Kreacja miejsca w którym mieszkamy (czy to blok, czy dom wolnostojący). Kreacja tego czym się przemieszczamy. Kreacja zdrowia. Kreacja tego co ułatwia nam życie. Kreacja podróży. I wiele innych.
Reszta to takie fajne dodatki, które poniekąd nie wpłyną na to życie. Mam mnóstwo takich umilaczy i bardzo je doceniam. Bardzo jestem za nie wdzięczna, bo widzę jak wielu ludzi nie potrafi nawet takich umilaczy przyciągnąć. Nie mam jednak takiej tendencji żeby zaraz opisywać te przyciągnięcia. Może przez to się wydaje, że nic mi się nie przyciąga, skoro o tym nie piszę :P Oczywiście tak jak napisałam - nie umniejszam i nie neguję - bardzo chętnie o takich umilaczach czytam, bo to wciąż PP :) Ale chodzi mi o to rozróżnienie.
W zeszłym tygodniu przyciągnęłam kilka darmowych popcornów w kinie, darmowy bilet do kina (oddałam siostrze, bo sama mam kartę unlimited), przyciągam pojazdy komunikacji miejskiej które dosłownie wjeżdżają od razu pod mój nos, że nie muszę na żaden czekać, przyciągnęłam darmowy napój, wielkie pióro pod blokiem, promocje książki, którą chciałam przeczytać, seans w 4Dx za 16 zł, mimo że ludzie płacili za bilet 44 zł. Miałam darmowy transport samochodem do Wrocławia i nie musiałam jechać pociągiem, dostałam taki wałek do rehabilitacji, który chciałam. No mnóstwo takich umilaczy w ciągu jednego tygodnia. To jest przyciągnięcie – bez generalizowania na małe i duże. Bo wszystko jest przyciągnięciem. Ale nie kreacja życia.
Kreacją jest praca z dochodem który mi odpowiada, mieszkanie i miasto w którym żyje (choć planujemy budowę pod miastem), wspaniały związek z wspaniałym człowiekiem, wygląd mojego ciała, ludzie wśród których się obracam, zwiedzanie miejsc, które chcę zwiedzać itp.
Także jeśli ktoś przez 10 lat ma tylko umilacze, a życia jeszcze nie wykreował, bo minęło bardzo dużo czasu i powinien się zastanowić w jakim miejscu jest coś nie tak, coś, co blokuje pełną kreację. Bo gdzieś ten haczyk musi być. Zauważyłam, że ludzie opisują coś, co nazywają „małymi rzeczami”, ale mają mnóstwo pytań odnoście tych „wielkich”. Czyli pomijając tę okropną generalizację – ludziom z łatwością przychodzą umilacze, a mają problem z kreacją życia, czyli życiem tak jak chcieliby żyć.
Jeśli się całkowicie otworzy, puści te opory i zrozumie mechanizm to wszystko może się zmienić baaaardzo szybko. I nie jestem jedynym gwarantem na tym forum.
Myślę, że zanim ktoś komuś da „złotą radę”, powinien się zastanowić czy rzeczywiście może poradzić to z praktyki czy tylko przeczytanych książek/obejrzanych filmów.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowania - 7
Anka12, Black, Born1975, domi, jaskier, mrO, Slonce
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 3218
Dołączył(a): 10 gru 2015, o 23:11
Podziękował : 493 razy
Otrzymał podziękowań: 1943 razy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez Oleander » 23 lip 2019, o 08:21

Uwielbiam czytać wasze komentarze, bo naprawdę wiele wnoszą. Wiele zrozumiałam, dużo razy pomogły mi uwierzyć, że będzie lepiej, dały powera gdy się poddawałam. Ale jednocześnie mogłabym powiedzieć, że odczuwam frustrację? Może to za mocne słowo, ale czuje się podobnie jak kiedyś gdy tkwiłam w toksycznym związku i koleżanki mi mówiły, żeby sobie dać spokój, bo on nie jest dla mnie, bo znajdę kogoś lepszego. I to mówienie nic nie dawało. Rozumiałam o co im chodzi, miały racje, ale nie umiałam zmienić tego postrzegania w sobie, bo nie wiedziałam jak. I tu jest trochę podobnie. Jesteście po ‘jasnej stronie mocy’, wypowiadacie się z perspektywy osoby z poza ‘toksycznego związku’, a ja na ten moment nie wiem gdzie jest ten haczyk, o którym mówiła @Scarlett i jak się ogarnąć (i być może nie tylko ja). Jeszcze pół roku temu 80% czasu byłam smutna, 20% zadowolona. Teraz dzięki temu co m.in. tu przeczytałam, do tej pory 90% czasu czuje się dobrze, doceniam rzeczy, o których wcześniej nawet bym nie pomyślała, a mimo wszystko moje życie jest takie samo. Nic nie wykreowałam oprócz dobrego samopoczucia. Dlatego rozumiem trochę @Vint, chociaż nie uważam, że do tego trzeba mieć talent. Chyba musi coś kliknąć w mózgu, sama nie wiem. Więc na tą chwilę, najbardziej przemawia do mnie propozycja @magicmind. Bo jeśli nie to, to ja już nie wiem co ;)
Avatar użytkownika
Oleander
 
Posty: 20
Dołączył(a): 23 kwi 2019, o 07:53
Podziękował : 5 razy
Otrzymał podziękowań: 5 razy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez Scarlett » 23 lip 2019, o 08:45

Oleander napisał(a):Uwielbiam czytać wasze komentarze, bo naprawdę wiele wnoszą. Wiele zrozumiałam, dużo razy pomogły mi uwierzyć, że będzie lepiej, dały powera gdy się poddawałam. Ale jednocześnie mogłabym powiedzieć, że odczuwam frustrację? Może to za mocne słowo, ale czuje się podobnie jak kiedyś gdy tkwiłam w toksycznym związku i koleżanki mi mówiły, żeby sobie dać spokój, bo on nie jest dla mnie, bo znajdę kogoś lepszego. I to mówienie nic nie dawało. Rozumiałam o co im chodzi, miały racje, ale nie umiałam zmienić tego postrzegania w sobie, bo nie wiedziałam jak. I tu jest trochę podobnie. Jesteście po ‘jasnej stronie mocy’, wypowiadacie się z perspektywy osoby z poza ‘toksycznego związku’, a ja na ten moment nie wiem gdzie jest ten haczyk, o którym mówiła @Scarlett i jak się ogarnąć (i być może nie tylko ja). Jeszcze pół roku temu 80% czasu byłam smutna, 20% zadowolona. Teraz dzięki temu co m.in. tu przeczytałam, do tej pory 90% czasu czuje się dobrze, doceniam rzeczy, o których wcześniej nawet bym nie pomyślała, a mimo wszystko moje życie jest takie samo. Nic nie wykreowałam oprócz dobrego samopoczucia. Dlatego rozumiem trochę @Vint, chociaż nie uważam, że do tego trzeba mieć talent. Chyba musi coś kliknąć w mózgu, sama nie wiem. Więc na tą chwilę, najbardziej przemawia do mnie propozycja @magicmind. Bo jeśli nie to, to ja już nie wiem co ;)

Tak jak pisałam, to wymaga czasu. Ja miotałam się rok, są tacy którzy dłużej. Czasem do ludzi przychodzi "to" kiedy całkiem zrezygnują. Nie ma jednej recepty, bo każdy jest inny. Albo olanie i potem olśnienie albo praca nad sobą. Ludzie, którzy kreowali, a nie umilali, zazwyczaj nad sobą pracowali. Jak widać czasem przyciągnięcie samopoczucia nie daje całej reszty. Ale to oczywiście bardzo dużo jak na początek. Należy pracować dalej, choć wiem że ludzie się zrażają. Praca nad sobą, nad oporami.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 3218
Dołączył(a): 10 gru 2015, o 23:11
Podziękował : 493 razy
Otrzymał podziękowań: 1943 razy

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Prawo przyciągania na co dzień

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot], rubia i 16 gości