Jesteś początkiem wszystkiego.

podstawy, działanie, doświadczenia, sukcesy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez jaskier » 18 lip 2019, o 14:58

Vint, spójrz po prostu na PP jak na inne prawo fizyki, jak grawitacja, siła odśrodkowa czy co tam jeszcze. Owszem, są osoby, które chodzą po linie, ale czy naprawdę uważasz, że się takie urodziły? Może mają predyspozycje, ale bez ćwiczeń i pracy na co dzień nie byłyby w tym bardziej wyjątkowe niż każdy z nas może być (no dobra, może wyłączając osoby z wrodzoną wadą błędnika! ;))
:givelove
Jak może być jeszcze lepiej? :kwiatek
Avatar użytkownika
jaskier
 
Posty: 82
Dołączył(a): 9 wrz 2018, o 21:52
Podziękował : 32 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez vint » 18 lip 2019, o 15:00

Ale ja się absolutnie zgadzam z tym, że każdy może tego dokonać. Ale jednoczesnie nie każdy da radę (użyję brzydkiego skrótu!) wykorzystać pp do swoich celów w 100 procentach. Mówię o przypadkach, które praktykują i próbują od bardzo długiego czasu i widzą, że osiągnęły pewien poziom i dalej nie da rady. To nie jest myślenie w kategoriach ofiary, tylko stwierdzenie faktu. Takie swoiste pogodzenie się z tym, że dalej już się nie da. Np. są tu osoby (choć nie pamiętam dokładnie kto i czy na pewno na tym forum), które stwierdziły, że przyciagnęły niesamowite rzeczy, ale nie potrafią wyłączyć zamartwiania się. I przez to, te niesamowite rzeczy tracą. Oczywiście znając zasady dziełania pp przyciagają nowe rzeczy, ale nie potrafią wyłączyć zamartwiania się, i historia się powtarza. Czy brak możliwości wyłączenia zamartwiania się robi z nich ofiarę? Nie. Ale jednocześnie zdają sobie sprawę z tego, że jest to ich (niechciana) cecha, część ich osobowości i tak już jest.
Przeczytałam ostatnio książkę o psychopatach - oni mają pod tym względem dobrze bo niczym się nie przejmują i są pozbawieni emocji/empatii. Czy da się to u nich zmienić. Niestety właśnie nie...
vint
 
Posty: 61
Dołączył(a): 2 paź 2017, o 08:53
Podziękował : 3 razy
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez vint » 18 lip 2019, o 15:02

jaskier napisał(a):Vint, spójrz po prostu na PP jak na inne prawo fizyki, jak grawitacja, siła odśrodkowa czy co tam jeszcze. Owszem, są osoby, które chodzą po linie, ale czy naprawdę uważasz, że się takie urodziły? Może mają predyspozycje, ale bez ćwiczeń i pracy na co dzień nie byłyby w tym bardziej wyjątkowe niż każdy z nas może być (no dobra, może wyłączając osoby z wrodzoną wadą błędnika! ;))
:givelove

:D no ja mam tak wrażliwy błędnik, że w głowie mi się kręci jak stoję na nierównej powierzchnii. Także ten... ;)
vint
 
Posty: 61
Dołączył(a): 2 paź 2017, o 08:53
Podziękował : 3 razy
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez Scarlett » 18 lip 2019, o 15:21

To o czym piszesz to nie "predyspozycje", a brak zrozumienia czym jest PP i jak działa. I nie dziwię się, bo większość książek czy mówców przedstawia PP połowicznie albo nawet mniej niż połowicznie.
To co pisze mrO to jedna podstawowa zasada - przyjmij odpowiedzialność za swoje życie i nie antropomorfizuj. W swoim poście piszesz o zamartwianiu, o przekonaniach - to już inne elementy, które muszą grać.
vint napisał(a):Ale jednoczesnie nie każdy da radę (użyję brzydkiego skrótu!) wykorzystać pp do swoich celów w 100 procentach. Mówię o przypadkach, które praktykują i próbują od bardzo długiego czasu i widzą, że osiągnęły pewien poziom i dalej nie da rady.

Nie dają rady bo mają opory albo nie stosują wszystkich elementów, a PP to nie magiczna różdżka albo tylko wizualizacja albo tylko wdzięczność albo tylko niezamartwianie się. To wiele elementów wziętych razem do kupy. I nie czarujmy się, ale większość nie chce tych elementów połączyć albo nie rozumie, że one działają razem. Albo nie rozumie jak działają emocje same w sobie. To jest problem do pokonania.
Czytam to forum, czytam co ludzie piszą, co chcą, z ich zdań można łatwo wyczytać opory i brak zrozumienia.
Takie swoiste pogodzenie się z tym, że dalej już się nie da.

A to jest przekonanie. Przekonania się zmienia.
Przeczytałam ostatnio książkę o psychopatach - oni mają pod tym względem dobrze bo niczym się nie przejmują i są pozbawieni emocji/empatii. Czy da się to u nich zmienić. Niestety właśnie nie...

Czy jak obetniesz komuś nogę to ona mu wyrośnie? Niestety właśnie nie...
To się nazywa forma.
Forma powinna uświadomić, że PP to nie magia, jak często chcą pokazywać sekretowe książki. To jest prawo we Wszechświecie.

W tym przypadku trzeba nadrobić podstawy PP. Zrozumieć teorię. Wdrożyć praktykę. Jednym zajmuje to więcej, innym mniej. Ale wszystko to co wymieniłaś to zwyczajne opory i brakujące elementy w PP. Dlatego ludziom "coś nie styka". I nie wynika to z ich predyspozycji.
Kopiuję milion razy wątki i wklejam nagrania, ale i tak połowa mysli, że PP to myślenie i techniki, a emocje trzeba udawać, bo jak udajesz i będziesz coś sobie wmawiać to tak się stanie.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 3214
Dołączył(a): 10 gru 2015, o 23:11
Podziękował : 492 razy
Otrzymał podziękowań: 1934 razy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez Born1975 » 18 lip 2019, o 15:42

vint napisał(a):Born1975 - w pewnym sensie potwierdzasz to o czym napisałam - oprócz "talentu" potrzebna jest praca nad sobą. Ale czy naprawdę jestesmy w stanie zmienić to, co według mnie stanowi ten "talent"? Tzn. czy jestesmy w stanie zmienić siłę psychiki, odporność, charakter? W jakimś tam stopniu tak, ale wydaje mi się, że nigdy do końca. Nie wiem czy z introwertyka siedzącego w domu da się zrobić zrelaksowanego ekstrawertyka brylującego na imprezach. Do jakiegos stopnia może i tak, ale czy na 100 procent?
Dlatego tu według mnie tkwi przyczyna porażki wielu ludzi, którzy uczciwie podchodzą do zagadnienia, tzn. nie szukają jednej techniki na przyciągnięcie byłego/byłej, tylko podchodzą całościowo do problemu, tak jak było tu wielokrotnie zalecane. Do jakiegoś stopnia są w stanie odnieść sukces, ale nigdy na te 100%. Tymczasem są inni, którzy tak jak pisze Scarlett, mieli ciężkie doświadczenia, a tu nagle zwrot o 180 stopni i pełna przemiana. Według mnie to są właśnie osoby, którzy mają te wewnętrzne predyspozycje, które im to znacznie ułatwiły. Np. myśleli, że wszystko jest do bani i prześladuje ich pech. Nagle dowiadują się, że mogą wszystko. I teraz, dzięki sile psychiki, zdolności do włączania tumiwisizmu, silny charakter (no i oczywiście przede wszystkim determinacji i konsekwencji w działaniu) udaje im się odmienić swoje życie.


To jest błąd myślowy. Jak ktoś jest introwertykiem to może nabyć cech ekstrawertycznych jeśli tylko będzie chciał. Sam jestem introwertykiem, ale nikt mnie za takiego nie uważa. Po prostu dałem sie "ukształtować" innym osobom na kogoś kim chciałem być. To było ponad 20 lat temu, ale działa do dziś. W razie potrzeby odpalam sobie potrzebne cechy, ale tylko odpalam, wewnątrz mnie nic się nie zmienia. Natomiast inna sprawa, że trochę bezsensu jest nie wykorzystać tego z czym się urodziliśmy. Jeśli ktoś jest introwertykiem to zamiast na siłe próbować się zmienić może to wykorzystać. Zakładam, że osoba introwertyczna czuje się źle, bo nie potrafi wykorzystać tego co ma. I nie ceni ani nie szanuje siebie. No bo jak ma szanować siebie skoro inni są tacy fajni a ona nie. I to jest błąd. Ja kiedyś walczyłem ze swoim introwertyzmem, a potem zrozumiałem, że mogę go wykorzystać. I przestałem walczyć. Cechy ekstrawertyczne mam po prostu wypracowane do tego stopnia, że "scaliłem" się z nimi i w odczuciu innych zachowuję sie naturalnie. I nie trwało to długo, raptem 6 miesięcy. Jak więc widać można.

Ale mało tego. Można też zmienić charakter i z choleryka stać się sangwinikiem czy nawet czy melancholikiem. Ja wykazuje najwięcej cech sangwinicznych i nawet uważam się za sangwinika, ale jeśli jest potrzeba, to przechodze w trym melancholii. Po prostu wybieram co na dany czas jest mi potrzebne. Rzadko bo rzadko, ale zachowuje się bardzo flegmatycznie lub cholerycznie. Nie jest to spójne ze mną, ale potrafię dobrze zagrać taką rolę. To kwestia ćwiczeń i niczego więcej.

Czy mam wewnętrzne predyspozycje. Każdy jakieś ma. Więc logiczne jest by z nich korzystać. Ale jest jeszcze coś takiego jak predyspozycje zewnetrzne. Osoba mająca 150 centymetrów wzrostu raczej nie będzie dobrym koszykarzem, choćby predyspozycje wewnętrzne miała na najwyższym poziomie. Po prostu fizycznie nie da rady. Ale może być znakomitym skoczkiem narciarskim. I tu znowu na drodze stoją predyspozycje wewnetrzne. Jesli ich nie ma, to nawet nie spróbuje.

Reasumując powinniśmy wykorzystywać to co mamy, starać się osiągnąć sukces tam gdzie będzie to dla nas najprostsze. Niestety wiele osób komplikuje sobie życie chcąc być kimś innym. Ale jeśli chcesz być kimś innym, to kto będzie tobą?

Edycja: To że dalem się ukształtować, nie znaczy że się zmieniłem i stałem kimś innym. Wciąż jestem sobą tylko mam trochę cech na których mi zależało by je mieć.
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2275
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 858 razy
Otrzymał podziękowań: 610 razy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez vint » 18 lip 2019, o 15:56

Nieporozumienia wynikają pewnie z tego, że używam skrótów.
Te teksty, które mrO i Ty zamieszczaliście w ostatnich tygodniach przeczytałam (nie jeden raz), tak jak i wszystkie podlinkowane (i nie) informacje o pp w pigułce. Znam różnicę między praktyką, myśleniem, emocjami, itd.
Naprawdę (i nie mówię tego by się przypodobać!) informacje tu zawarte to niesamowity skarb dla osób chcących zapoznać się z tematem. Nigdy nie twierdziłam, że pp to magia, która pozwala dokonywac rzeczy niemożliwych. I rozumiem frustrację jeśli wydaje się komuś z was, że rozmawia z kimś, kto sprawy nie rozumie.

Tak jak nadmieniłam w pierwszym poście - mogę się mylić, ale z tego co obserwuję (również u siebie, ale też u znajomych usiłujących "praktykować pp") są pewne granice u pewnych ludzi. Znam osobę, która nie umie czuć się szczęśliwą bez powodu. Co i rusz próbuje, ale nie ma w sobie naturalnego poczucia szczęścia. Nigdy nie miała. Rzeczywistość dokoła ją przygniata i nie umie tego wyłączyć bo nie da się wyłączyć świata, polityki, itd. Nie uważam tej osoby za ofiarę, ona tez z resztą siebie za ofiarę nie uważa. Owszem zazdrości nieco osobom, które są luzackie, radosne, mają świetne kontakty z innymi, lekkość bytu, itd. Ale wie, że nawet jak usiłuje udawać, to jej "prawdziwe ja" prędzej czy później zwycięży. Co nie znaczy, że to straszny smutas! Jest niesamowicie inteligentna, ma świetne (choć sarkastyczne) poczycie humoru i można z nią świetnie spędzać czas. Wśród znajomych jest radosna i promienna. Jednak przez to, że nie ma tej wewnętrznej radości życia, tego odczuwania szczęścia bez powodu, brakuje jej jednego z ważnych elementów, który stanowi o sukcesie w praktykowaniu pp (mówię o elementach wymienianych w wątkach o których wspomniałam w pierwszej części tego postu).
Jeśli jest jakas metoda zamiany melancholika w radosnego sangwinika (chyba tak) to chętnie poczytam!



Wspominając o psychopatach - dokładnie to chciałam przekazać: gdyby chcieli zacząć stosowac pp w praktyce mieliby znacznie łatwiej pod względem emocji (czyli jednego z elementów efektywnego "praktykowania pp"). A czemu? Bo ich kompletnie nie odczuwają. Są nastawieni na zaspokojenie swoich potrzeb (jakkolwiek chorych) i konsekwentnie działaja w kierunku ich spełnienia. Zarówno praktycznie (o czym często wspomina Born1975 - działanie!) jak i nie blokując siebie oporami, wątpliwościami i emocjami. Dzięki temu zostają np. bezwzględnymi politykami czy bankierami z olbrzymia władzą - czymś, czym byli już w swoich umysłach bo według nich to im się słusznie należało.
vint
 
Posty: 61
Dołączył(a): 2 paź 2017, o 08:53
Podziękował : 3 razy
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez Scarlett » 18 lip 2019, o 16:09

No właśnie vint nie rozumiemy się. Co to znaczy "czuć się szczęśliwą bez powodu"?
Ja się czuję NORMALNIE. Obojętnie. Wróciłam z pracy, siedzę przed kompem, piję jakieś mleko smakowe i czuję się całkowicie obojętna. Czuję się dobrze, normalnie.
A błąd ludzi wynika z tego, że chcą czuć się euforycznie nie wiadomo po co i kiedy, bo "Tak trzeba się czuć kiedy się stosuje PP".
Mało tego - przez kilka dni czułam się źle bo wypadł mi dysk. Źle fizycznie. Psychicznie dobrze, bo w pracy jest super, w związku super, życie mam ok. Czyli jak czułam się ogólnie? Dobrze czy źle?

Melancholik też może świadomie stosować PP. Naprawdę nie trzeba fruwać pod sufit jak mówią Hicksowie ;)


Psychopaci również stosują PP bo każdy stosuje PP. Jedni świadomie a inni nieświadomie. Są tacy, którzy nie odczuwają emocji, ale to że ich nie odczuwają nie oznacza, że ich nie mają. Bo mają, a świadczą od tym ich reakcje.


Sytuacja Twojej znajomej nie wynika z tego, że nie ma predyspozycji tylko że nie włożyła uporu maniaka by to zmienić. Może jest jej dobrze tak jak jest? Jeśli jest jej dobrze tak jak jest to po co ma kreować lepsze życie? A jeśli nie jest jej dobrze tak jak jest to znaczy, że tego życia nie wykreuje.
Ja na co dzień jestem introwertyczką. Jako nastolatka byłam depresyjna. Jak món ex mnie nie chciał to zapewne też wszystko było bez sensu. Potem wszystko mi się zmieniło. Bo zaczełam stosować te zasady. Osoby o których mówisz, widocznie ich nie stosują. Nie wiesz co jest wewnątrz nich, nie wiesz co czują, co myślą. Wiesz tylko to co widzisz lub to co ktoś Ci powie. Ty możesz w to wierzyć lub nie albo poddawać wyłącznie własnej ocenie na podstawie obserwacji. A mówiąc z tej perspektywy ta dyskusja nie ma sensu bo powołujesz na na osoby za które nie czujesz, nie myślisz, nie jesteśw nich. Nie wiesz jak jest naprawdę. A nie możemy rozmawiać o tym co widzisz odnośnie drugiej osoby, bo musiałaby wypowiedzieć się ta osoba. Każdy może stosować PP tylko nie każdy chce coś zmienić, poddaje się. I nie wynika to z predyspozycji, lecz chcenia. Wyłącznie.
No chyba, że mówisz o sobie ale nie chcesz się przyznać.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung

Za ten post autor Scarlett otrzymał podziękowanie od
Świetlista
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 3214
Dołączył(a): 10 gru 2015, o 23:11
Podziękował : 492 razy
Otrzymał podziękowań: 1934 razy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez Born1975 » 18 lip 2019, o 16:17

vint napisał(a):Znam osobę, która nie umie czuć się szczęśliwą bez powodu. Co i rusz próbuje, ale nie ma w sobie naturalnego poczucia szczęścia. Nigdy nie miała. Rzeczywistość dokoła ją przygniata i nie umie tego wyłączyć bo nie da się wyłączyć świata, polityki, itd.


A ja uważam trochę inaczej. Ta osoba skupia się na rzeczywistości wokół siebie. Skupia sie na tym, że coś ją przygniata, skupia się na świecie polityki itd.

To nie jest kwestia tego, że ona nie potrafi czuć się szczęśliwą bez powodu, tylko kwestia tego na czym się skupia. Szczęście nie jest emocją samą w sobie tylko stanem emocjonalnym, na który może się składać wiele czynników. Może to nie znaczy, że musi. Bo można się skupić na odczuwaniu szczęścia. A jeszcze lepiej zamiast na samym szczęściu skupić się na odczuwaniu wdzięczności, a wtedy poczucie szczęścia wystąpi z automatu. Powtórzę teraz coś co już na tym forum było pisane wielokrotnie: energia podąża za uwagą.

vint napisał(a):Jeśli jest jakas metoda zamiany melancholika w radosnego sangwinika (chyba tak) to chętnie poczytam!


Nic mi nie wiadomo o żadnych materiałach pisanych na ten temat. Ale poczytaj książkę "Odważ się marzyć" Florence Littauer- być może tam coś znajdziesz. Ja czytałem tą książkę lata temu i już dokładnie nie pamiętam jej treści.
Avatar użytkownika
Born1975
 
Posty: 2275
Dołączył(a): 9 cze 2014, o 21:56
Lokalizacja: smileoo.com
Podziękował : 858 razy
Otrzymał podziękowań: 610 razy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez Scarlett » 18 lip 2019, o 16:28

A w ogóle to jakiś mit, że trzeba być szczęśliwym. Mamy się czuć DOBRZE. Jak Ci dobrze kiedy jesteś nieszczęśliwa to po co to zmieniać? Na siłę nie można nic zrobić. I tutaj jest ten haczyk - komuś jest dobrze tak jak jest więc NIE CHCE się zmieniać. A jak nie chce się zmieniać to wynika to z tego, że jemu jest tak dobrze i żadne słowa o tym, że świadomie można mieć miliony i faceta marzeń nie sprawią, że tej osobie się odmieni bo jest jej dobrze tak jak jest.
To jest paradoks osób, które z jednej strony chcą coś sobie przyciągnąć i mieć życie z marzeń, ale z drugiej strony to im jest w sumie dobrze. Boją się zmian, boją się wyjść ze strefy komfortu. Zresztą... za każdym razem jak stawiam kolejne zdanie to pokazują mi się brakujące elementy z pigułki PP wiec wszystko wraca do niestosowania PP ze zwyczajnego braku chęci.

A co do Tego ciągłego wałkowania czy jak ktoś jest melancholikiem to może się zmienić na inny typ - może. Mi się zmieniło. Zmieniło się też mojej koleżance. Kiedyś na nią i inną jej koleżankę mówiliśmy "doły", bo były wiecznie zdołowane. A teraz jest zupełnie innym człowiekiem. Doświadczenia odmieniają ludzi i chyba każdy z nas wie, że odmieniają. W dobrą i niestety w złą stronę też.
Każdy z nas ma wolną wolę (kolejny element PP) i jeśli podjął decyzję, że on nie chce, bo jemu jest w tym błotku dobrze to tego nie zmieni. A jak mu jest niedobrze tak autentycznie to zmieni i już. Ja tak miałam. Już miałam dość i zmieniłam. Jedni robią to od razu a innym zajmuje więce czasu. A jak zajmuje więcej czasu to im się odechciewa. Tak to wygląda. Ale wszystko zależy od naszego chcenie, a nie predyzpozycji i o tym już jest powyższy post.
W CAŁYM CHAOSIE JEST KOSMOS. W CAŁYM NIEPORZĄDKU SEKRETNY PORZĄDEK.
Carl Gustav Jung
Avatar użytkownika
Scarlett
 
Posty: 3214
Dołączył(a): 10 gru 2015, o 23:11
Podziękował : 492 razy
Otrzymał podziękowań: 1934 razy

Re: Jesteś początkiem wszystkiego.

Postprzez vint » 18 lip 2019, o 16:36

Scarlett napisał(a):No właśnie vint nie rozumiemy się. Co to znaczy "czuć się szczęśliwą bez powodu"?
Ja się czuję NORMALNIE. Obojętnie. Wróciłam z pracy, siedzę przed kompem, piję jakieś mleko smakowe i czuję się całkowicie obojętna. Czuję się dobrze, normalnie.
A błąd ludzi wynika z tego, że chcą czuć się euforycznie nie wiadomo po co i kiedy, bo "Tak trzeba się czuć kiedy się stosuje PP".
Mało tego - przez kilka dni czułam się źle bo wypadł mi dysk. Źle fizycznie. Psychicznie dobrze, bo w pracy jest super, w związku super, życie mam ok. Czyli jak czułam się ogólnie? Dobrze czy źle?


Był tu kiedyś taki wątek o byciu szczęśliwym bez powodu, więc z rozpędu przełożyłam go na opisywaną sytuację.
Naturalnie, że można też czuć się normalnie, obojetnie, zwyczajnie i zwyczajnie dobrze.
Byle nie tkwić permanetnie w tej (jak to chętnie nazywam) "zupie z negatywnych emocji".

Scarlett napisał(a):Melancholik też może świadomie stosować PP. Naprawdę nie trzeba fruwać pod sufit jak mówią Hicksowie ;)

Oczywiście, ale przyciągnie tym kolejne powody do melancholii, czyż nie?

Scarlett napisał(a):Psychopaci również stosują PP bo każdy stosuje PP. Jedni świadomie a inni nieświadomie. Są tacy, którzy nie odczuwają emocji, ale to że ich nie odczuwają nie oznacza, że ich nie mają. Bo mają, a świadczą od tym ich reakcje.


Tak, wiem. Podałam to tylko jako przykład tego, że według mnie, mają od początku łatwiej. Dzięki temu też większą szansę na sukces (jakkolwiek paskudny by on nie był). Osoba z silnymi (negatywnymi emocjami, myślami, itp.) ma z założenia trudniej bo najpierw musi poskromić te emocje i myśli (które mogą być oporami, albo tez z nich wynikać).

Scarlett napisał(a):Sytuacja Twojej znajomej nie wynika z tego, że nie ma predyspozycji tylko że nie włożyła uporu maniaka by to zmienić. Może jest jej dobrze tak jak jest? Jeśli jest jej dobrze tak jak jest to po co ma kreować lepsze życie? A jeśli nie jest jej dobrze tak jak jest to znaczy, że tego życia nie wykreuje.

Obserwuję u niej taki wieloletni "roller coaster" prób i upadków. Brak sukcesów w pozbyciu się tego permanentnego wewnętrznego smutku wywołuje u niej dodatkowe frustracje, które doprowadziły do głębokiej niechęci do samej siebie (to tak przy okazji miłości własnej, o której wspomina Renata).
Scarlett napisał(a):Ja na co dzień jestem introwertyczką. Jako nastolatka byłam depresyjna. Jak món ex mnie nie chciał to zapewne też wszystko było bez sensu. Potem wszystko mi się zmieniło. Bo zaczełam stosować te zasady. Osoby o których mówisz, widocznie ich nie stosują. Nie wiesz co jest wewnątrz nich, nie wiesz co czują, co myślą. Wiesz tylko to co widzisz lub to co ktoś Ci powie. Ty możesz w to wierzyć lub nie albo poddawać wyłącznie własnej ocenie na podstawie obserwacji. A mówiąc z tej perspektywy ta dyskusja nie ma sensu bo powołujesz na na osoby za które nie czujesz, nie myślisz, nie jesteśw nich. Nie wiesz jak jest naprawdę. A nie możemy rozmawiać o tym co widzisz odnośnie drugiej osoby, bo musiałaby wypowiedzieć się ta osoba. Każdy może stosować PP tylko nie każdy chce coś zmienić, poddaje się. I nie wynika to z predyspozycji, lecz chcenia. Wyłącznie.
No chyba, że mówisz o sobie ale nie chcesz się przyznać.

:) jest to bardzo bliska mi osoba, z którą często rozmawiam i dyskutuję na te tematy. Oczywiście mówię o tym o czym usłyszałam od niej. Użyłam akurat takiego przykładu bo jest on podobny do mojego (dlatego się dobrze rozumiemy pod tym względem, bo jesteśmy "smutasami z natury").
vint
 
Posty: 61
Dołączył(a): 2 paź 2017, o 08:53
Podziękował : 3 razy
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Prawo przyciągania na co dzień

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości