Strona 119 z 126

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

PostNapisane: 19 lis 2019, o 15:16
przez Anka12
Przyciągnięcia październikowo-listopadowe:
- kilka pomocnych i życzliwych osób, kiedy była taka potrzeba :przytul:
- prezent bez okazji: bardzo rzadkie wydanie płyty, o której marzyłam ( pierwsze, nie reedycja) :mrgreen:
- niespodziewana (a może jednak? 8-) ) i duża dodatkowa kwota pieniędzy
- udany egzamin, dzięki któremu mam dodatkowe możliwości :sun
- sprzedaż kolejnego obrazu :parrot
- kilka miłych podarunków bez okazji :pingwin

:twohearts

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

PostNapisane: 20 lis 2019, o 22:19
przez Scarlett
Miałam niewielką wadę wzroku. Miałam... Bo już nie mam ;)
Było to -0,50, które towarzyszyło mi od 11 lat. Ubierałam okulary, kiedy przychodziło mi patrzeć na coś z daleka - kino, wykłady, szkolenia, warsztaty. Pamiętam, że jakiś czas temu pomyślałam sobie, że chciałabym mieć całkowicie zdrowe oczy. I tyle.
Od ponad roku miałam inną pracę (o czym pisałam na forum) i w niej zaczęłam nosić okulary również do komputera (miały antyrefleksy). Właściwie chodziłam w okularach prawie cały czas, poza pobytem w domu. Jakieś parę miesięcy temu zaczęła mnie bardzo boleć głowa kiedy miałam na sobie przez dłuższy czas okulary. Myślałam, że od komputera wzrok popsuł mi się jeszcze bardziej, po 8 godzinach wzrok był zmęczony więc ciężko było mi coś stwierdzić. Poszłam do okulisty i okazało się, że... moja wada zniknęła. I stąd ból głowy (na zdrowe oczy nakładałam okulary korekcyjne). Minus połówki to bardzo niewielka wada więc nie widziałam świata w trójwymiarze jak w ogromnych wadach - stąd kompletnie nie odczułam, że coś jest inaczej.
Jedna wysłana myśl, bycie taką jaka jestem zawsze - po wadzie wzroku ani śladu. Co najwyżej mogę sobie ponosić zerówki ;)

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

PostNapisane: 19 sty 2020, o 18:55
przez Dream Walker
W zeszlym roku udalo mi sie zniszczyc moj dobrze zapowiadajacy sie, kilkuletni zwiazek (powod: brak poczucia wlasnej wartosci) i odepchnac prace, do ktorej juz zostalam przyjeta (nadmierny potencjal). A w tym roku udalo mi sie zniechecic kolege, z ktorym znajomosc przestala mi juz sluzyc (czas realizacji: 2 dni) oraz naklonic do kontaktu kumpla, ktory nie odzywal sie poltora roku (czas realizacji: kilka godzin). W ostatnich dwoch przypadkach niespecjalnie zalezalo mi na efekcie :mur:

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

PostNapisane: 20 sty 2020, o 21:23
przez asyoyo
Oprocz laptopa, ktorego dostalam od znajomego (prawie nowka, w firmie w ktorej on pracuje kupili nowe i stare mogli zabrac), mimo iz nie mowilam mu, ze mysle o zakupie nowego - myslalam ostatnio, ze fajnie by bylo kupic wiecej storczykow, bo parapety takie puste.. Dzis wchodze na eBaya na darmowe rzeczy w poblizu (cos mnietak natchnelo!) a tu w poblizu kobiecina oddaje 7 pieknych zdrowych storczykow i akurat napisalam pierwsza :D I moje parapety teraz sa caaaalkiem pelne :)

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

PostNapisane: 11 lut 2020, o 14:55
przez Świetlista
Kolor oczu ...tak wiem że brzmi dziwnie ale ...od zawsze miałam niebieskie oczy , jeszcze z 10lat temu na fotkach były niebieskie i pod to dobierałam cienie ... Od kilku lat przez myśl przebiegało mi że chciałabym mieć zielone oczy bo fajnie by wyglądały do czarnych włosów i bladej cery.No ale myśli myślami a życie życiem.Przed paroma dniami koleżanka która mnie malowała mówi a masz niebieskie (bo tak powiedziałam ) to zaszalejemy z kolorem zielonym bo cudny ...Położyła i efekt był mizerny a wręcz oko zgasło ...Myśli i myśli i popatrzyła na mnie mówiąc przecież Ty masz zielone oczy ,nie przyglądałam Ci się wcześniej bo mówiłaś że masz niebieskie ale masz zielone....

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

PostNapisane: 12 lut 2020, o 20:51
przez przyciągaczka
Najszybsze przyciągnięcie ever - mało nie padłam z wrażenia :bigsmile
Jestem nauczycielem i udzielam korepetycji i ostatnio jedna rodzina gdzieś się wyprowadzała i matka dziewczynki dzwoni, żeby mi powiedzieć, że nie będzie ona więcej przychodziła. Porozmawiałam i pomyślałam: w sumie trochę szkoda, muszę wrzucić jakieś nowe ogłoszenie bo skoro mi się zwolniło miejsce to trzeba kogoś znaleźć... ale że właśnie miałam wychodzić to stwierdziąłm - ok, potem to zrobię :D Poszłam pod prysznic, telefon został w pokoju. Wracam po dosłownie 10 minutach a tam sms z nieznanego numeru z pytaniem o możliwość korepetycji :D:D:D

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

PostNapisane: 18 lut 2020, o 19:05
przez przyciągaczka
Forum zamiera... nikt się nie chwiali, no to ja się pochwalę :bigsmile

Dziś mi szczęka opadła do podłogi. Mianowicie, u mnie w pracy organizowane są cyklicznie wyjazdy - delegacje zagraniczne. Miejsc nie jest dużo, jedne sa bardziej atrakcyjne a inne mniej - ale tez super :D Nadmienię, że na to super super miejsce przewidziana jest jedna (JEDNA) rezerwacja na kilkadziesiąt osób. W dodatku miejsca są zaklepywane z półrocznym wyprzedzeniem i wbić się później nie ma szans.
No i do rzeczy. Mam jechać w jedno miejsce. Ok. Wszystko załatwione. Wówczas dostaję propozycję by pojechać na jeszcze jedną delegację. Termin taki, że nie bardzo mi pasuje, nie bardzo mi się chce, później też komplikacje z urlopem prywatnym itd. I tak w pracy mnie pytają czy chcę, ja tak w sumie nie wiem co robić, trochę fajnie, no ale nie do końca.... zwlekam, czekam i mówię, że jak kogoś innego znajdą to żeby brali inną osobę. I tak sobie w duchu mówię do siebie: no chyba, ze mi zaproponujecie to miejsce X :D (to takie fajne), ale wiem też że miejsce X jest zaklepane od dawna - więc mam myśli typu, że w sumie to mi to lata, nie to nie, mogę nie jechać na drugi wyjazd... I tak sobie trwam z tymi myślami KILKA DNI. Nagle przychodzi mi myśl następująca: aaaaa dobra tam, pojadę w to inne miejsce jak chcą, też bedzie super i w zasadzie czemu mam nie jechac na drugi wyjazd. Decyduję się że jadę. Wczoraj się decyduję. Dziś idę załatwiać papiery. A koleżanka: A może byś chciała jechac w miejsce X ? Właśnie się zwolniło miejsce, bo osoba która miała jechac ma jakies sprawy rodzinne w tym czasie :D:D:D

Na komentarz pt: Ale miałaś szczescie nie odpowiedziałam już nic :bigsmile :bigsmile :bigsmile

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

PostNapisane: 18 lut 2020, o 20:49
przez Nathalie
przyciągaczka napisał(a):Forum zamiera... nikt się nie chwiali, no to ja się pochwalę :bigsmile

Zauważyłam, że wiekszość ludzi woli się użalać zamiast pisać o osiągnięciach, o czymś to świadczy :( albo traktują przyciągnięcia jako oczywistość, też szkoda.

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

PostNapisane: 18 lut 2020, o 22:14
przez magicmind
Nathalie napisał(a):
przyciągaczka napisał(a):Forum zamiera... nikt się nie chwiali, no to ja się pochwalę :bigsmile

Zauważyłam, że wiekszość ludzi woli się użalać zamiast pisać o osiągnięciach, o czymś to świadczy :( albo traktują przyciągnięcia jako oczywistość, też szkoda.


To ja się pochwalę, przyciągnąłem prace co dla mnie było sporym wyzwaniem ponieważ nie widziałem czym mógłbym się zająć.
Byłem w ciężkiej sytuacji bez wyjścia , która blokowała mój rozwój. Z jednej strony wypaliłem się w mojej branży i potrzebowałem zmiany, z drugiej kompletnie nie widziałem dla siebie zawodu bo generalnie to moim celem jest takie bogactwo , aby w ogóle nie pracować. Tak więc konflikt i opory wewnętrzne mnie męczyły.

W końcu wkurzyłem się i stwierdziłem ,że musi się coś w moim życiu zmienić i nieważne co to będzie za praca, ważne aby ta praca spełniała kilka warunków:
- abym był szanowany za to co robię
- aby była dobra atmosfera
- abym miał blisko i idealny dojazd
- aby ta praca pozwoliła mi się dalej rozwijać w PP
- abym się w tej pracy nie męczył i czas mi w miarę szybko mijał

No i udało się. Co ciekawe przez pierwszy miesiąc na okresie próbnym nic nie wskazywało na to ,że to praca dla mnie ,bo jedyny warunek jaki spełniała z listy to fakt ,że był do niej świetny dojazd (wsiadam do autobusu pod moim domem i w niecałe 15 min wysiadam pod samą firmą).
Ta praca to właśnie coś czego potrzebowałem.

Re: Co udało nam się w życiu przyciągnąć?

PostNapisane: 24 mar 2020, o 21:40
przez mrO
Samochód i to jeszcze za darmo. Nawet jeszcze za benzynę nie zapłaciłem, bo dostałem z pełnym bakiem. Planowaliśmy zakup, ale ostatecznie doszliśmy do wniosku że wcale nam aż tak nie jest potrzebny :)